Kamiński o sprawie dr. G.: Agent nikogo nie uwiódł, film nie był reżyserowany, a sędzia jest nieodpowiedzialny

- Jakie to ma znaczenie, czyje ręce były na filmie z zatrzymania? To był materiał informacyjny. Słowa sędziego Tuleyi są nieodpowiedzialne i godzą w dobre imię sądu - tak Mariusz Kamiński odpowiedział w TVN24 sędziemu, który prowadził sprawę dr. G. Były szef CBA zapowiedział wniosek o postępowanie dyscyplinarne. Podobny wniosek złoży też Solidarna Polska.
- Sędzia Tuleya dużo mówi w sposób nieumiarkowany. Jego wystąpienia powinny być wyważone - mówił Mariusz Kamiński w TVN 24. Dodał, że sędzia rzuca oskarżenia wobec agentów CBA i prokuratorów bez podania szczegółów. - Mamy enigmatyczną wypowiedź, która spotyka się z napastliwymi wypowiedziami. Jest inwektywa, nie ma konkretu. To niedopuszczalne. Złożę wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Tuleyi - dodał.

Agent uwiódł pielęgniarkę? "Nic mi o tym nie wiadomo, ale..."

Kamiński wyjaśnił, że w sprawie doktora G. nie działał żaden agent pod przykryciem. - Nie wiem, w oparciu o co sędzia stawia takie zarzuty - mówił były szef CBA. Prowadzący rozmowę powiedział, że może w oparciu o zeznania pielęgniarki, która chwaliła się, że ma narzeczonego w CBA i on pyta ją o różne sprawy, a po akcji zniknął.

Czy to znaczy, że agent mógł przyjść i powiedzieć otwarcie, że jest z tajnych służb i prosi o informacje? - Mogło się tak zdarzyć, ale nikt nie został uwiedziony - odpowiedział Kamiński.

"Wie pan już, kto reżyserował film z zatrzymania?"

Kamiński zbagatelizował też sprawę filmu z zatrzymania dr. G., w którym miał zagrać wynajęty aktor . - Tu znów sędzia wprowadza w błąd. Jeden film był dołączony do komunikatu prasowego. Tam było dwóch lekarzy zatrzymanych. Jakie to ma znaczenie, czyje były te ręce? To nie był materiał dowodowy, tylko informacyjny - powiedział.

Na zarzut dr. G., jakoby nie pokazano jego zatrzymania, bo kazano mu się położyć na podłodze i wtedy go skuto, Kamiński odparł, że dr G. ma prawo mówić rzeczy nieprawdziwe, a w filmie pokazano zatrzymanie obu lekarzy i nie ma o czym mówić.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM