Media nie interesują się Glińskim? "Nie ma czym"

Prof. Piotr Gliński skarżył się w TOK FM, że media mało interesują się jego działalnością. "Niestety, nie ma czym" - komentuje bezlitośnie w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Piotr Stasiński.
Prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na premiera, w poniedziałkowym "Poranku Radia TOK FM" narzekał, że media mało interesowały się jego działalnością w ciągu ostatnich trzech miesięcy, "być może nieprzypadkowo". "Niestety, nie ma czym" - komentuje w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Piotr Stasiński.

Stasiński wylicza niepewności i niejasności w wypowiedzi kandydata na premiera: "Dowiedzieliśmy się, że profesor nie wie, kiedy zostanie złożone konstruktywne wotum nieufności; być może >na przełomie miesięcy<. Że uzasadnienie tego wniosku powstaje, a on je >widział, ale nie czytał<. Będzie ono jednak >bardzo głębokie i wielowymiarowe< i dotyczyć będzie >złych rzeczy, których ten rząd narobił<".

Publicysta wytyka także prof. Glińskiemu jego ubolewanie nam "uogólnionym brakiem zaufania do innych ludzi". "Lata 2005-07 profesor Gliński musiał przespać w bibliotece. Był to wszak okres rozkwitu zaufania do innych ludzi, kapitału społecznego i niezależnych struktur(...), czas kiedy władza uważała, że jeśli dowodów afery nie ma, to znaczy, że zostały zniszczone" - pisze.

Cały komentarz Piotra Stasińskiego w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

"Nie interesują mnie inwektywy"

Na przełomie stycznia i lutego PiS ma złożyć konstruktywne wotum nieufności. Kandydatem na premiera jest właśnie Gliński. Pytany w TOK FM przez Tomasza Sekielskie o skład rządu powiedział: "Nie robię tego tak precyzyjnie, że każdy jest przypisany do stanowiska, tym bardziej że to jest dzielenie skóry na niedźwiedziu. Jest kilku kandydatów, którzy mogliby te stanowiska objąć. To jest grupa wybitnych specjalistów z bardzo różnych dziedzin, ok. 20 zdeterminowanych osób i gotowych do podjęcia się pracy".

- Jak pan odpowiada tym, którzy uważają, że bierze pan udział w politycznym kabarecie? Że to jest wniosek, który nie ma szans na przejście, a pan jest wykorzystywany? - dopytywał Sekielski. - Nie interesuje mnie, że jestem obrzucany rożnymi inwektywami. Martwi mnie to, że niektóre osoby w państwie traktują tę misję jako, cytuję, zagrożenie dla mechanizmów demokratycznych. To jest nieodpowiedzialne stanowisko - mówił na to Gliński.



DOSTĘP PREMIUM