Żakowski do Wielowieyskiej: Piszesz o Kwaśniewskim językiem komisji śledczych IV RP

Jacek Żakowski nie ma wątpliwości, że Aleksander Kwaśniewski ma prawo zarabiać jako doradca prezydenta Kazachstanu. Oskarża współautorkę tekstu ujawniającego tę współpracę - Dominikę Wielowieyską - o posługiwanie się językiem "komisji śledczych IV RP". - Mamy prawo zadawać pytania, na ile takie zajęcie jest godne byłego prezydenta RP - przekonywała dziennikarka "GW".
Aleksander Kwaśniewski dorabia do pensji byłego prezydenta m.in. w Międzynarodowej Niezależnej Grupie Doradczej przy Nursułtanie Nazarbajewie. Prezydentowi Kazachstanu doradzają też m.in. premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch - Tony Blair i Romano Prodi. "Gazecie Wyborczej" nie udało się ustalić, ile zarabia. Z kolei brytyjscy dziennikarze zasugerowali, że Blair może dostawać 12-14 mln dolarów rocznie.

- Mam wątpliwości, czy należy doradzać - za pieniądze - politykom, którzy nie trzymają żadnych standardów demokratycznych, prześladują opozycję. Tam na ulicach giną ludzie, wysyła się przeciwko nim policję. Kazachstan to państwo skorumpowane. Uważam, że mamy prawo zadawać pytania, na ile takie zajęcie jest godne byłego prezydenta RP. Ponieważ Aleksander Kwaśniewski nadal reprezentuje nasze państwo - mówiła w TOK FM współautorka tekstu o Kwaśniewskim Dominika Wielowieyska.

Insynuacje. Język IV RP

Jacek Żakowski jest przekonany, że w zachowaniu byłego prezydenta Polski nie ma nic złego.



Argumentów dostarczyła mu historia stosunków międzynarodowych. - Na przełomie lat 60. i 70. powstała w USA koncepcja przerzucania mostów. Elementem tej koncepcji było wciąganie elit z krajów totalitarnych i autorytarnych w świat pojęć demokratycznych. Doradzano m.in. ekipom Edwarda Gierka i Wojciecha Jaruzelskiego - przypominał publicysta tygodnika "Polityka" w TOK FM.



Żakowskiego publikacja dzisiejszej "GW" oburzyła. - Mam do ciebie pretensje, że ten tekst to nie są rozważania. To jest nagonka. Piszesz "Kwaśniewski w służbie Polski czy Kulczyka?". To jest język komisji śledczych IV RP, a nie debaty publicznej - mówił do Wielowieyskiej.

Ile można zrobić za ropę?

Jacek Żakowski przypominał, że na dobrych kontaktach z Kazachstanem zależy największym. Bo to kraj z wielkimi złożami ropy naftowej. - Wielu polityków europejskich jest zainteresowanych, żeby obejść Rosję. Skądś tę ropę musimy brać. Czy wolisz pełne uzależnienie surowcowe od Rosji? Czy dywersyfikację i źródła z Kaukazu? - pytał Dominikę Wielowieyską.

Dla dziennikarki "Gazety Wyborczej" ropa naftowa nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania. - Jeśli Aleksander Kwaśniewski pisze do "Guardiana", jakim wspaniałym krajem dla inwestycji jest Kazachstan, to chciałabym, żeby napisał: "Apelujemy o prawa opozycji" - odpowiadała Żakowskiemu.

Ale dla publicysty "Polityki" tekst w "Guardianie" to nie PR i lobbing, tylko "zachęta do większej współpracy z Kazachstanem". - Za czym jestem, bo bardzo chciałbym się uniezależnić od Putina - przyznał Żakowski.

A gdyby Janukowycz miał tyle ropy co Nazarbajew?

Dla Dominiki Wielowieyskiej zachowanie Kwaśniewskiego jest wyjątkowo niezręczne.

- Jeżeli polski polityk trochę się waha, czy wypomnieć Kazachstanowi lub Chinom, że łamią prawa człowieka, to występuje w interesie gospodarczym naszego kraju. I zachowuje się dyplomatycznie. Ale przypadek Kwaśniewskiego jest inny. Bo on po prostu pobiera wynagrodzenie od władzy, która w dużej mierze stoi na korupcji - powiedziała Wielowieyska.



I dodała: - Gdyby Wiktor Janukowycz zatrudnił Blaira, Kwaśniewskiego i Prodiego, to pytam, czy wszyscy jeździliby w sprawie Julii Tymoszenko po Ukrainie jak po łysej kobyle? Ale ponieważ w Kazachstanie jest dużo ropy, to o Nazarbajewie nie mówi się tak źle jak o Janukowyczu.

Aleksander Kwaśniewski nie odpowiada na pytania dotyczące pracy dla prezydenta Kazachstanu. Ani te o współpracy z Janem Kulczykiem, na której były prezydent może zarabiać ok. 200 tys. dolarów rocznie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM