Wysmarowane drzwi domu sędziego Tulei. Stępień: "To zemsta, próba zastraszenia"

Prawicowa prasa lustruje rodzinę sędziego Tulei, a drzwi jego mieszkania czymś wysmarowano. - To jest taka normalna zemsta, próba zastraszenia - mówił b. prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET.
- Sędziów oblewano kwasem, atakowano nożem, różne rzeczy się działy. To się zdarza, choć oczywiście nie w sprawach politycznych. A to była sprawa polityczna - tak Jerzy Stępień komentował w Radiu ZET atmosferę wokół sędziego Igora Tulei. Drzwi domu sędziego wysmarowano jakąś - nieokreśloną na razie - substancją, a rodzina jest lustrowana przez prawicową prasę.

- To jest taka normalna zemsta, próba zastraszenia, podniesienie poprzeczki ryzyka - mówił b. prezes Trybunału Konstytucyjnego w rozmowie z Moniką Olejnik. Jak stwierdził były przewodniczący TK, prawica mówi sędziom: "chcecie nas tutaj gdzieś pociągać do odpowiedzialności, to musicie wziąć pod uwagę, że to będzie was dużo kosztowało. Robimy tutaj akcję, żebyście przynajmniej w przyszłości powściągnęli tego rodzaju zachowania". - To szczeniackie zachowania - mówił.

Jak sędzia Tuleya podpadł prawicy

Kontrowersje wokół sędziego Tulei zaczęły się, gdy 4 stycznia odczytał uzasadnienie wyroku w sprawie dr. Mirosława G. Metody, którymi ówczesne CBA posługiwało się w toku zbierania dowodów w sprawie słynnego kardiochirurga, prawnik nazwał "stalinowskimi".

Za uzasadnieniem poszło doniesienie do prokuratury o "rażących uchybieniach" Biura kierowanego przez Mariusza Kamińskiego (dziś posła i wiceprezesa PiS). Słowa sędziego wywołały falę krytycznych komentarzy z prawej strony sceny politycznej i liczne głosy obrony ze strony wielu wybitnych prawników.

Prawniczy autorytet broni sędziego Tulei

Sędzia Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego z nominacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, od początku bronił Igora Tulei. Także dziś w Radiu ZET. Zdaniem Stępnia w sprawie "nie chodzi wcale o sędziego Tuleyę, ale o konsekwencje dla polityków, którzy tworzyli pewną atmosferę, czy dla funkcjonariuszy, którzy stosowali tego rodzaju metody".

Wiązanie zawodu rodziców sędziego (Cezary Gmyz napisał w TygodnikuLisickiego.pl, że matka sędziego Tulei była funkcjonariuszką MO i SB, a ojciec "funkcjonariuszem MSW") z treścią uzasadnienia wyroku określił krótko: "Dzisiaj można powiedzieć każdą bzdurę, powiązać każde zdarzenie z jakimś innym, choć nie ma w tym logicznego związku". - Trudno czynić zarzuty dzieciom, że rodzice mieli takie czy inne zawody - stwierdził Stępień. I stwierdził, że niektóre działania agentów CBA także jemu kojarzą się z metodami z czasów stalinowskich.

- Przesłuchania, nacisk na świadków, brak możliwości wypowiedzenia się swobodnie to są typowe metody stalinowskie. One nie polegały tylko na wyłamywaniu rąk, wyrywaniu paznokci czy sadzaniu na nodze od krzesła, ale również na nacisku psychicznym - podkreślił były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM