Kamiński: Cele wydobywcze CBA? To jedna z większych bzdur, jakie ostatnio słyszałem

- Cele wydobywcze to jest jedna z większych bzdur, jakie usłyszałem w ostatnim czasie na temat działalności CBA. CBA nie tylko nie miało tajnych cel, ale w ogóle nie miało żadnych cel - utrzymywał w Radiu ZET Mariusz Kamiński. Były szef CBA odniósł się w ten sposób do wypowiedzi zatrzymanego przez Biuro Bogusława Seredyńskiego - miał on zostać umieszczony w specjalnej celi służącej do zmiękczania przesłuchiwanych.
- Pan Bogusław Seredyński przebywał w policyjnej izbie zatrzymań w Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie. Jeśli tam mają być tajne cele służb specjalnych, to naprawdę mamy tutaj do czynienia z groteską - powiedział w rozmowie z Moniką Olejnik Kamiński. Poseł PiS zaznaczył, że ówczesny prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych był osobą podejrzaną i tymczasowo aresztowaną decyzją sądu.

- Powiedziano mu tak: "Wp...y cię do 'wydobywczej', to po trzech dniach będziesz śpiewał jak kanarek" - przypomniała Monika Olejnik wyznania Seredyńskiego. - To są tylko i wyłącznie jego twierdzenia. Absolutnie jestem przekonany, że nieprawdziwe, nie daję wiary, że funkcjonariusze odezwali się w ten sposób - odparł Kamiński.

Były szef CBA zaznaczył, że kontakt funkcjonariuszy z aresztowanym odbywa się wyłącznie za zgodą prokuratora. - Ale zanim go aresztują, to mają z nim kontakt - zauważyła Olejnik. - To jest zupełny nonsens i linia, jaką przyjął pan Seredyński. Nie ma się ona nijak do rzeczywistości - odparł Kamiński.

Cela, w której przebywał, była "surrealistyczna"

We wrześniu 2009 r. Bogusław Seredyński, ówczesny prezes WNT, został zatrzymany przez CBA wraz z radcą prawnym Weroniką Marczuk w sprawie przyjmowania rzekomych łapówek za "korzystne rozstrzygnięcie" prywatyzacji WNT. Sąd zwolnił ich z aresztu po wpłaceniu kaucji. Warszawska prokuratura okręgowa postawiła obojgu zarzuty korupcyjne, ale w 2011 r. śledztwo umorzono z braku znamion przestępstwa. Prokuratura uznała, że brak było wiarygodnego podejrzenia, że Seredyński może chcieć wziąć łapówkę.

Prokurator z tego procesu powiedziała sądowi, że trzeba zbadać, gdzie we wrześniu 2009 r. Seredyński był przez kilka dni zatrzymany. Wiadomo, że zwolniono go z policyjnej izby zatrzymań w Legionowie. Sąd będzie dociekał, czemu - zgodnie z prawem - nie osadzono go w areszcie na Mokotowie.

Sam Seredyński mówił dziennikarzom, że cela, w której przebywał, była "surrealistyczna". Na suficie non stop paliły się "dość silne cztery reflektory", oświetlające izbę na potrzeby kamery. Jedzenie podawano mu przez szparę, a górne okienko zasłonięte było folią. Seredyński dodał, że gdy wiozło go tam CBA, usłyszał: "Wp...y cię do 'wydobywczej', to po trzech dniach będziesz śpiewał jak kanarek".

DOSTĘP PREMIUM