Związki partnerskie: trzy projekty, który najlepszy? "Ten PO zmienia najmniej, ale trzeba działać małymi krokami"

"Z perspektywy organizacji mniejszości seksualnych, tzw. LGBT, projekt PO niesie bardzo mało zmian w porównaniu z obowiązującymi dziś regulacjami. Propozycje lewicy powstały w konsultacji z przedstawicielami tych środowisk i cieszą się ich większym poparciem, choć i one są uważane za zachowawcze, pomyślane tak, by jak najmniej wchodzić w konflikt z tradycyjną polską obyczajowością - pisze w "Polityce" Joanna Cieśla.
Dziennikarka "Polityki" podsumowuje trzy projekty ustaw o związkach partnerskich, o których dalszym losie zadecyduje dziś po pierwszym czytaniu Sejm.

Projekty lewicy dają partnerom możliwość wspólnego rozliczania podatków, projekt PO na to nie pozwala. To tylko jedna z kluczowych różnic między projektami - poniżej wszystkie najważniejsze.



"O możliwości zawierania małżeństw jednopłciowych - tak jak to jest na przykład w Hiszpanii - w Polsce nikt poważnie nie myśli, choć być może takie rozwiązanie byłoby i najprostsze do wprowadzenia (nie trzeba wymyślać nowych konstrukcji prawnych, rozwiązań podatkowych itd.), i najbardziej zgodne z tradycyjną obyczajowością - w sensie przywiązania do instytucji małżeństwa. Ale prawica dostępu do małżeństwa, jako związku osób różnej płci, broni jak niepodległości" - czytamy.

Cieśla przyznaje jednak, że kolejna już próba przepchnięcia przez Sejm projektu dotyczącego związków partnerskich ma małe szanse na sukces: "Propozycję PO mogliby co prawda poprzeć posłowie lewicy - po to, by zdobyć jakikolwiek przyczółek. Ale potrzebna byłaby jeszcze zgoda wszystkich posłów PO, na co nie sposób liczyć".

- Trzeba działać małymi krokami. W Czechach wprowadzenie związków partnerskich udało się za piątym podejściem - pociesza się Yga Kostrzewa z grupy inicjatywnej do spraw związków partnerskich, działaczka ruchów LGBT.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM