"Gniot i tyle". Prawicowi dziennikarze o filmie National Geographic "Śmierć prezydenta"

"Miałem przekonanie, że standardy dziennikarskie w PL są bardzo niskie. NatGeo ma jeszcze niższe. Nawet cienia próby dopuszczenia drugiej strony" - napisał na Twitterze prawicowy publicysta Igor Janke. "Nie mieli co dopuszczać. Nie ma drugiej strony. Po drugiej stronie jest paranoja, chore głowy, politykierstwo. Daliby plamę!" - odpowiadał mu Waldemar Kuczyński.
W czasie gdy telewizja National Geographic pokazywała odcinek serii "Katastrofa w przestworzach" opowiadający o katastrofie smoleńskiej, na Twitterze trwała gorąca dyskusja o rzetelności produkcji.

Film "Śmierć prezydenta" to próba rekonstrukcji przyczyn katastrofy na podstawie polskiego i rosyjskiego raportu. Wiele momentów pominięto. Nie znajdziemy tam spekulacji spod znaku Antoniego Macierewicza (choć kilkakrotnie wspomina się o narastających teoriach spiskowych otaczających katastrofę). Nie ma sporów między prokuratorami Polski i Rosji. Nie są wspomniane też żadne hipotezy dziennikarskie (na przykład ta o rzekomej kłótni gen. Błasika z pilotem na płycie lotniska na Okęciu). Więcej o filmie >>

Już po pokazach prasowych w prawicowych mediach pojawiły się głosy, że film jest "zmanipulowany" i "zrobiony tak, jakby redaktorem naczelnym NG był sam rzecznik rządu Paweł Graś". Dzisiejsza projekcja utwierdziła prawicowych dziennikarzy w tym przekonaniu.

Samuel Pereira z "Gazety Polskiej" pisał na Twitterze: "Byłem przekonany, że zachwyt GW jest przesadzony, ale po filmie trudno nie przyznać, że mają ku temu powód. Żenada to mało powiedziane". "Putin musiał sikać ze śmiechu, widząc serioznych inspekt. rosyjskich czule badających wrak i smutnie stwierdzających winę polskich pilotów".

Michał Karnowski z serwisu wPolityce: "Czy nie ma granicy bezczelności? Oglądając film National Geographic, co chwila zadawałem sobie to pytanie".


Igor Janke z serwisu Salon24.pl: "Miałem przekonanie, że standardy dziennikarskie w PL są bardzo niskie. NatGeo ma jeszcze niższe. Nawet cienia próby dopuszczenia drugiej strony. Niesamowite. Droga strona to ciemny lud ze spiskową wizją świata".



Odpowiadał mu Waldemar Kuczyński: "Nie mieli co dopuszczać. Nie ma drugiej strony. Po drugiej stronie jest paranoja, chore głowy, politykierstwo. Daliby plamę! Panie Igorze, jak tylko powiedziano, że w NG będzie film, to wiadome było, że ujrzymy 'najwścieklej sfałszowany' twór NG od zawsze". "Film był jak każdy w NG. Pokazał, co się stało, ale Sekta św. Wraka dygocze z wściekłości, że pominięto paranoję o dwóch wybuchach" - pisał.


Natomiast bloger Azrael podsumował film: "I to by było na tyle. Dobranoc. Po filmie 'NG' o katas. w Smoleńsku jesteśmy znów 'na ścieżce' ku prawdzie, przeciw kłamstwom Macierewicza".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM