Nowa partia Gowina przyciągnęłaby wyborców? Lisicki wątpi: Niespecjalnie...

Po głosowaniu w sprawie związków partnerskich wróciło pytanie o polityczną przyszłość Jarosława Gowina. Paweł Lisicki, szef tygodnika "Do Rzeczy", uważa, że minister nie zdecyduje się na rozstanie z PO i założenie własnej partii. - Czy istniej grupa społeczna, którą potrafi zmobilizować? Uważam, że niespecjalnie - ocenił w TOK FM. Ale wg Jarosława Gugały, nowa partia mogłaby liczyć na głosy "sierot po koalicji PO-PiS".
Odkąd Jarosław Gowin przy każdej nadarzającej się okazji pokazuje, jak bardzo różni się poglądami od premiera, wraca pytanie: czy dla ministra sprawiedliwości jest miejsce w PO. Donald Tusk w imię większości sejmowej toleruje do tej pory harce konserwatystów. Choć mocnych słów nie szczędzi, tak jak np. po głosowaniu w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. - Nie straszcie więzieniem - mówił w październiku 2012 roku.

Po piątkowej porażce, w sprawie związków partnerskich, Donald Tusk nie zabrał głosu.

A może stawką w grze jest własna partia?

Dla wielu ekspertów Jarosław Gowin marzy o założeniu własnej partii. Dlatego tak uparcie pokazuje, swoją niezależność.

W taki scenariusz nie wierzy Paweł Lisicki. Szef tygodnika "Do Rzeczy", uważa, że minister Gowin nie myśli o założeniu nowej partii, bo dobrze pamięta o złych przykładach z przeszłości. - Najbardziej spektakularny przykład to Marek Jurek. Kiedy miał odejść z PiS, mówiono, że pójdzie za nim bardzo wielu posłów. Byli tacy, którzy policzyli, że Jurek ma 150 szabel. A w decydującym momencie było to tylko kilka osób. Są też przecież jeszcze przykłady PKN i Solidarnej Polski - wyliczał Lisicki w "Poranku Radia TOK FM".

Zdaniem dziennikarza, Gowin nie może liczyć na to, że razem z nim PO opuszczą wszyscy posłowie, którzy powiedzieli "nie" związkom partnerskim.

Sieroty po koalicji PO-PiS

Ale znacznie ważniejsze jest to, że - jak podkreślał Lisicki - nie ma w tej chwili szans na zdobycie poparcia dla nowej prawicowej partii. - Czy istniej grupa społeczna, którą Jarosław Gowin potrafi zmobilizować? Uważam, że niespecjalnie - ocenił.

Z taką oceną nie zgadza się Jarosław Gugała. - Moim zdaniem taką grupą są wszystkie sieroty po koalicji PO-PiS. Ci wszyscy, którzy wierzyli w 2005 roku, że możliwe jest zbudowanie centroprawicowej formacji, która byłaby postępowa w sprawach obyczajowych. Wydaje mi się, że tacy ludzie są - stwierdził dziennikarz telewizji Polsat.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM