Dlaczego posłowie PO głosowali przeciwko związkom partnerskim. Zapytaliśmy 10 z nich

Zapytaliśmy kilku posłów PO, dlaczego właściwie zagłosowali przeciwko związkom partnerskim. Antoni Mężydło odpowiada, że na homoseksualizm jest moda, wielu mężczyzn udaje gejów i w rezultacie kobiety mają kłopot ze znalezieniem partnera. Piotr Tomański stwierdził: - Każdy obywatel ma takie same prawa, ale ja reprezentuję Podkarpacie
Sejm w piątek odrzucił wszystkie trzy projekty ustaw dotyczących związków partnerskich. Platformie nie udało się przegłosować nawet projektu swojego posła Artura Dunina, bo przeciwko niemu zagłosowała konserwatywna frakcja w samej PO. Przeciw projektowi Dunina było 46 posłów Platformy . Zapytaliśmy 10 z nich, dlaczego właściwie nie poparli związków partnerskich.

Jacek Żalek: związki paramałżeńskie to wprowadzenie małżeństw homoseksualnych

Definicja małżeństwa jest jednoznaczna: to związek kobiety i mężczyzny. A instytucjonalizacja związków partnerskich narusza ład prawny i konstytucję, bo wprowadza związki paramałżeńskie. Wprowadzenie do obiegu prawnego instytucji paramałżeńskiej to w konsekwencji ominięcie wzorca konstytucyjnego i zrównanie z małżeństwem par homoseksualnych.

Czyli tak naprawdę wprowadzamy małżeństwa homoseksualne. Jeżeli chcemy to zrobić, nikomu tej możliwości nie odmawiam, ale trzeba zmienić konstytucję. Dzisiaj te kwestie są normowane na podstawie konkubinatu. Jest orzeczenie Sądu Najwyższego, który stwierdził, że konkubinat jednopłciowy jest równoznaczny z konkubinatem dwupłciowym. Odpowiednie uprawnienia są zapisane w prawie, nie ma potrzeby ich radykalnie zmieniać, konkubinat spełnia oczekiwania tych, którzy nie chcą zawierać związku sformalizowanego.

Antoni Mężydło: Czy my musimy wyprzedzać tę rewolucję? Dziś na homoseksualizm jest moda

Homoseksualiści? Nie ma mojego sprzeciwu wobec takich związków. Ale czy my musimy wyprzedzać tę rewolucję? Dzisiaj jest po prostu moda na homoseksualizm. Rozmawiam z młodymi ludźmi i niektóre kobiety mają problem ze znalezieniem partnera, bo większość potencjalnych kandydatów nawet jak nie jest gejami, to udaje gejów. Jeśli będzie taka potrzeba, by przegłosować związki partnerskie, to zrobimy to. Ale nie ma sensu wywoływać ustawą rewolucji. Dzisiaj, w dobie kryzysu, powinniśmy rozwiązywać głównie sprawy gospodarcze. Ale przede wszystkim te ustawy są niekonstytucyjne. Małżeństwo i związek partnerski jest w nich tożsamy. Tymczasem jedno jest w konstytucji, a drugiego nie ma. W atmosferze ideologicznej bitwy sejmowej trudno jest uchwalać związki partnerskie. I nie sądzę, by ten temat był problemem. Przecież nie trzeba brać ślubu kościelnego, można wziąć cywilny. Ale teraz ludzie w wolnych związkach nie biorą ślubu zwykle ze względów ekonomicznych. Dlatego że instytucja samotnej matki jest bardziej opłacalna ekonomicznie.

Andrzej Kania: Szacunek dla związków homoseksualnych, ale nie ma powodu, by je sankcjonować

Nie widzę dzisiaj powodu, żeby uchwalać ustawę o związkach partnerskich. Nie ma co ukrywać, że chodzi głównie o związki homoseksualne. Oczywiście pełen szacunek i poszanowanie dla takich związków. Ale tak naprawdę to, co dzisiaj podnoszą zwolennicy tego typu związków - chociażby informacje o stanie zdrowia partnera, można rozwiązywać na drodze obowiązującego prawa. Nie ma powodu sankcjonowania tych związków. Oczywiście każdy ma prawo do szczęścia, do życia z kim chce, ale w myśl konstytucji i moich przekonań najważniejszą parą jest kobieta i mężczyzna zalegalizowani w instytucji małżeństwa.

Konstanty Miodowicz: Moi wyborcy nie odnajdują się w optyce homoseksualnej

Zapewniam, że wśród milionów osób, które głosują na PO, są także tacy, którzy nie odnajdują się w optyce homoseksualnej. I w imię dobrze rozumianego pluralizmu i wkomponowania się w oczekiwania, nie tylko w oczekiwania głośnych ostatnio środowisk homoseksualnych, pozwalam sobie być wiernym linii, która została zakomunikowana Polakom, moim wyborcom. I będę wobec niej nadal lojalny.





Piotr Tomański: Każdy obywatel ma takie same prawa, ale ja reprezentuję Podkarpacie

Debata w piątek wywoływała zbyt dużo emocji po jednej i po drugiej stronie. Poziom rozmów nie sprzyjał dyskusji na ten temat. Ja wiem, że 90 procent osób chcących zalegalizowania takich związków jest heteroseksualnych, i ta ustawa mogłaby im pomóc, chociażby w sprawach wspólnego dziedziczenia. Ale jest też te 10 procent, jeszcze trudne w Polsce do zaakceptowania, jak widać nawet po debacie. Dla mnie to nie był jeszcze ten moment, aby za tym zagłosować. Na dziś ja zdecydowanie nie akceptuję tych 10 procent. Nie chodzi o to, żeby nie mieli łatwiej w rozliczeniach, bo każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki. Ale my reprezentujemy Podkarpacie, a u nas to jeszcze bardzo odległe, żeby popierać mniejszości homoseksualne.

Andrzej Gut-Mostowy: Klub to jest 200 osób i każdy ma inny punkt widzenia

Można zagwarantować wszystkim zainteresowanym stronom wszystkie prawa, szanować ich stanowisko czy odmienność, ale bez ingerencji w nasze najważniejsze konstytucyjne przepisy. Dlatego lepiej poczekać do wyjaśnienia wszystkich spraw związanych z konstytucyjnością tych przepisów. Jednym z argumentów Jarosława Gowina w trakcie debaty w piątek było to, że te projekty są niekonstytucyjne. Co prawda premier miał inne zdanie w tej kwestii, ale przyznał, że nie można wykluczyć, że ekspertyza ministra sprawiedliwości jest prawidłowa. Podstawowym mankamentem tych projektów, a także naszego projektu klubowego było to, że nie było realnej i prawdziwej dyskusji nad szczegółami, które rozwiązania powinny być wprowadzone, a które są nieakceptowalne przez część osób. Klub to jest 200 osób i każda z nich ma inny punkt widzenia. Gdyby projekt Dunina był bardziej dopracowany i zgodny z konstytucją, to można by się zastanawiać, czy go poprzeć.

Tomasz Głogowski: Pomysł, by dwie panie czy dwóch panów rejestrowało związek, to fanaberia

Sam pomysł związków partnerskich jest czymś absurdalnym i nie rozumiem tego typu idei, zwłaszcza jeżeli chodzi o legalizację związków homoseksualnych. Jeżeli istnieją jakieś problemy, które można rozwiązać w ustawach, typu informacja medyczna, to jak najbardziej jestem za. Ale sam pomysł, żeby dwóch panów czy dwie panie jechały do urzędu stanu cywilnego rejestrować swój związek, jest absurdalną fanaberią, która co prawda jest teraz w kilkunastu krajach modna, ale myślę, że ta moda będzie ustępowała.



Grzegorz Raniewicz: Wystarczą umowy, by zabezpieczyć interesy związków partnerskich

Uważam instytucję małżeństwa i związaną z nią tradycyjną rodzinę jako podstawową i najważniejszą dla społeczeństwa. Kwestię unormowania sytuacji prawnej związków partnerskich można rozwiązać poprzez wprowadzenie zmian w poszczególnych obowiązujących już ustawach, a nie poprzez uchwalanie specjalnej ustawy. Warto również pamiętać, że w wielu kwestiach związki partnerskie w obecnym systemie prawa mają możliwość zabezpieczania swoich interesów chociażby przez zawieranie odpowiednich umów prawnych.



Mariusz Grad: Nie mam nic do homoseksualistów, ale parę powinni tworzyć kobieta i mężczyzna

Po pierwsze, jak przedstawił to minister Gowin, to niezgodne z konstytucją. Po drugie, to furtka, która może otworzyć kolejne etapy liberalizacji kwestii małżeństw homoseksualnych itd. Mając doświadczenia innych państw, widać, że od tego się zaczyna. Przykład Francji - 9 lat temu była legalizacja związków partnerskich, a teraz jest już mowa o małżeństwach i adopcji dzieci. Jeśli chodzi o związki heteroseksualne, jest możliwość zawarcia ślubu cywilnego, dzięki któremu możemy mieć choćby ulgi podatkowe, informacje o zdrowiu. Formalizacja par homoseksualnych jest sprzeczna z moim światopoglądem, pary powinny być tworzone przez kobietę i mężczyznę. Ale nie mam nic przeciwko ludziom, którzy mają odmienne preferencje seksualne.

Marian Cycoń: Czy Polskę teraz stać na mało stabilne rodziny?

Zapisy zawarte w tych projektach nie są zgodne z moimi przekonaniami. Wywodzę się ze środowiska, które opiera się na wzorcu rodziny opartym na wielopokoleniowej tradycji chrześcijańsko-narodowej i na społecznej nauce Kościoła. W uzasadnieniu do projektu Ruchu Palikota zawarto zdanie, że związek partnerski jest z założenia mniej stabilny niż małżeństwo. Czy zatem Polskę stać, w obliczu niekorzystnych demograficznych zmian, na mało stabilne rodziny, czyli niestabilne związki partnerskie wychowujące dzieci? Z analiz NCCS (National Center for Charitable Statistics) wynika, że w krajach wysoko rozwiniętych Europy i Ameryki Północnej ze 100 proc. związków partnerskich pierwsze 10 lat wspólnie przeżywa zaledwie 31 proc. Podczas gdy małżeństw o charakterze cywilnym pierwsze wspólne 10 lat przeżywa średnio 47 proc. w Ameryce Północnej i 52 proc. w Europie. Znając te statystyki, nie możemy sobie pozwolić na jeszcze większe ryzyko rozpadu rodziny. Z powodu postępującego w ostatnich latach niżu demograficznego uważam, że należy wspierać tradycyjny model rodziny jako instytucję odpowiedzialnego małżeństwa.

DOSTĘP PREMIUM