Sikorski: Kaczyński trzyma kciuki za Tuska? Mógł przekonać swojego sojusznika Camerona

- Trudno wierzyć w szczerość zapewnień prezesa PiS o wsparciu dla premiera na szczycie UE - mówił w ?Faktach po Faktach? Radosław Sikorski. Szef polskiego MSZ komentował też szanse Polski na wywiezienie z Brukseli satysfakcjonującego kompromisu.
- To, co Jarosław Kaczyński mógł zrobić, to przekonać tę osobę, która chce najmocniejszych cięć budżetowych - swojego sojusznika w PE [premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona - red.] i to - zdaje mi się - mu się nie udało - powiedział w "Faktach po Faktach" Sikorski. - A Cameron musi udowodnić Brytyjczykom, że walczy jak lew o jak najniższy budżet - dodał potem.

"Gdyby działka dla Polski wzrosła, to byłby wielki sukces"

Sikorski skomentował też ponadpięciogodzinne opóźnienie rozpoczęcia szczytu. Spekulował, że być może oznacza to, że przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy próbuje wypracować kompromis, który potem Rada mogłaby łatwiej ratyfikować, bez żmudnych negocjacji w gronie 27 państw. Szef polskiego MSZ nie jest jednak optymistą przed szczytem.

- Jest to skrajnie trudna sytuacja, szczególnie dla naszego premiera, a jesteśmy w pozycji państwa, które chce uzyskać, a nie wpłacać. Pamiętajmy: UE za zeszły rok miała ujemny wzrost gospodarczy, a średnia zadłużenia wyniosła 83 proc - przypomniał Sikorski. - Już wiemy, że po raz pierwszy w historii UE ten budżet będzie mniejszy od poprzedniego. A działka dla Polski ma wzrosnąć. Gdyby się to premierowi udało, to byłby fantastyczny sukces dla Polski. Ale pamiętajmy, że ktoś je wpłaca, musimy się uzbroić w poczucie, że następnym razem to my będziemy płatnikiem - podkreślił.

"Fiasko szczytu? To byłoby nieodpowiedzialne"

Pytany, czy wyobraża sobie sytuację, w której Donald Tusk w trakcie negocjacji schodzi z zapowiadanej w kampanii wyborczej sumy 300 mld zł, Sikorski stwierdził, że na temat taktyki negocjacyjnej premiera nie może się wypowiadać. - Tu musi decydować premier, ma wsparcie ministra finansów i mojego pierwszego zastępcy - powiedział minister spraw zagranicznych. Dopytywany, czy jest w stanie wyobrazić sobie fiasko szczytu, odparł, że "ma bujną wyobraźnię", ale byłoby to skrajnie niekorzystne dla Europy i Polski.

- Jesteśmy tak blisko kompromisu, że doprowadzenie do fiaska o parę mln euro byłoby nieodpowiedzialne - podkreślił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Sikorski: Kaczyński trzyma kciuki za Tuska? Mógł przekonać swojego sojusznika Camerona
Zaloguj się
  • ciemnyludd

    Oceniono 1 raz 1

    Kaczyński powinien trzymać kciuki za Glińskiego, pierwszego Premiera Tysiąclecia, po pierwszym Prezydencie Tysiąclecia, który wreszcie oleje Paryż, Londyn, Berlin i Moskwę a nawet Waszyngton i ODNOWI WRESZCIE POLSKI RZĄD NA KREMLU... Tak nam dopomóż Bóg... Amen

  • czubmanu

    Oceniono 1 raz 1

    Trzyma kciuki Kaczyński, bo wie, że gdyby udało mu się dojść do władzy w 2015, to wywalczone frukty przypadłyby po części także jemu.

  • lilianna1001

    Oceniono 3 razy -1

    Dlaczego lepiej by Tusk uzyskał jak najmniej na szczycie:

    "(...) Jedyna istotna kwota z UE, która powinna nas interesować, nazywa się: „dopłaty bezpośrednie”. Niezręcznie mi o tym pisać, ponieważ jestem beneficjentem dopłat bezpośrednich, ale nie to warunkuje moją opinię, tylko rachunek. Dopłaty bezpośrednie są jedynymi dopłatami, na których nie tracimy ani grosza i nie dostarczamy zysków najsilniejszym gospodarkom europejskim, powiększając tym samym dystans cywilizacyjny. Żywa gotówka, czysty zysk, o który warto się bić i co Tusk zupełnie odpuścił.

    Fundusze spójności z kolei są pułapką lichwiarską, sterowaną odgórną biurokracją UE, chociaż nie twierdzę, że przy inteligentnym zarządcy nie da się i z tej puli rozsądnie korzystać. Znając jednak polskie realia, należy trzymać kciuki, żeby się Tuskowi udało jak najmniej uzyskać, bo im więcej wypłacze, tym więcej zapłacimy lichwy i „doli” do kolesiów budujących „autostrady”. Wielu ludzi zastanawia się nad fenomenem teflonowego Tuska i wielu zapomina o nieśmiertelnej ludzkiej podniecie – kasa. Tusk zapewnił szerokim kręgom dopływ kasy, który w normalnej rynkowej gospodarce nie miał prawa popłynąć. Żaden prywatny inwestor nie wybudowałby czegoś takiego jak pas w Modlinie, a już na pewno nie odpuściłby wykonawcy bubla. Tusk daje kasę brakorobom na tandetne usługi i wytwory usług, urzędasom na łapówy i elektoratowi europejską kiełbasę postępu. Stąd determinacja Tuska, by postawić na fundusze spójności, nie na rolników. Donald potrzebuje skredytowanej skarbonki dla swojego politycznego zaplecza, żywą kasę dla rolników ma w poważaniu, tutaj nie zbije kokosów politycznych i towarzyskich. (...) Kontrowersje.net.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX