"Absurd i tandeta. Ruch Palikota ośmiesza siebie i problemy, którymi się zajmuje"

- Każdy ruch społeczny, który wchodzi do parlamentu, bardzo boleśnie przeżywa okres dojrzewania - tak Ruch Palikota opisała w TOK FM prof. Agnieszka Rothert. - Dostrzegam w tym większy problem. Mam wrażenie, że to nie do końca jest ruch społeczny - dodała politolożka, krytykując partię Palikota za sprowadzanie wszystkiego do absurdu i brak zaplecza eksperckiego.
- To jest zupełnie nieczytelna rozgrywka, nie wiem, jakie było przesłanie Ruchu Palikota - powiedziała w TOK FM prof. Agnieszka Rothert z Instytutu Nauk Politycznych UW. Komentowała w ten sposób próbę odwołania Wandy Nowickiej ze stanowiska marszałkini Sejmu i zastąpienia jej przez Annę Grodzką. Operacja się nie udała, przytłaczająca większość posłów głosowała za pozostawieniem Nowickiej. - Mam takie ponure podejrzenie, że chodziło o zablokowanie Grodzkiej i niedopuszczenie do kolejnej awantury.

Zimny prysznic ludzi Palikota

- Kazus Nowickiej pokazuje nam szerszy kontekst funkcjonowania tej partii - mówił prowadzący audycję Jakub Janiszewski. - Ruch Palikota wydawał się przez moment partią protestu. Miał być nowym powietrzem, nową jakością. Ale jaka jest jakość tej jakości?

- Dla wielu tych ludzi spotkanie ze zinstytucjonalizowaną polityką to jakiś szok. Przychodzą momenty, kiedy trzeba rozpaczliwie udowadniać, że się nie jest wielbłądem, że się nie jest politykiem parlamentarnym, ale wciąż członkiem ruchu społecznego - tłumaczyła dr Rothert. Jej zdaniem aspiracje i dążenia znajdujących się w partii osobowości zderzyły się z "ponurą, nudną, brutalną rzeczywistością zwykłej sejmowej pracy".

"Rozczarowujący, słaby, ośmieszający show"

Janiszewski podkreślał jednak, że RP wciąż stara się robić polityczno-medialny show, który pozwolił wypłynąć wielu partiom. - Jednak show w wydaniu RP jest rozczarowujący, słaby, a nawet ośmieszający całe ugrupowanie, że przypomnę palenie kadzidełek w Sejmie. To absurdy, sprowadzanie bardzo poważnych tematów do absurdów.

- Ruch Palikota wchodzi w spłycony, stabloidyzowany system medialny i podbija jeszcze tandetę, w której się poruszamy. To jest największa szkoda, jaką powoduje ta partia: ona podtrzymuje coś bardzo taniego - ciągnął Janiszewski.

- Członkowie RP nie tylko ośmieszają siebie, ale też ośmieszają problemy. Tym razem premie przykryły poważną dyskusję o związkach partnerskich - tłumaczyła prof. Rothert. - Palikot, który wyrósł na tej tandecie, uznał, że to świetny środek. Zapominając, że w tej chwili reprezentuje ludzi, którym coś obiecał. Poparcie w wysokości 12 proc. jest poważne, to nie są małe grupy. Teraz należałoby więc zacząć reprezentować ludzi.

Posłowie Palikota jak karty w talii

Janiszewski zarzucił też partii Palikota, że utożsamia osoby z problemami. I tak Robert Biedroń reprezentuje mniejszości seksualne, Anna Grodzka osoby transpłciowe, zaś Wanda Nowicka dyskryminowane kobiety. - Te postacie tasują się jak karty w talii. One mają nieść tę prawdę, ale za nimi nie tworzy się żadna debata - mówił Janiszewski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM