Budżet UE sukcesem? Malkontenci na Twitterze: "Suma to nie wszystko. Ważny jest drobny druk"

Polska obroniła swój interes na forum UE i na najbliższe 7 lat otrzyma blisko 106 mld euro z unijnej kasy. Ale nie wszyscy chcą świętować polski sukces. Twitter pełny jest malkontentów, którzy zamiast składać rządowi gratulacje, wolą szukać dziury w całym. "Za te dotacje będziemy kupować usługi i towary w Niemczech..." - narzekali.
Jeżeli ktoś sądził, że fakt, iż z 960 mld euro, które Unia w budżecie na lata 2014-2010 przeznaczy na wydatki, aż 106 mld wyląduje w Polsce, ucieszy wszystkich w kraju, to się grubo pomylił. Po tym, jak rzecznik rządu Paweł Graś z radością ogłosił na Twitterze, że polski interes narodowy wygrał na forum Unii, sporo osób postanowiło odpowiedzieć krytyką.

Publicysta Przemysław Piętak szybko znalazł powody, aby się nie cieszyć z sukcesu Polski: "Fajna ta Unia, za naszą składkę do UE będziemy mogli dostać dotacje unijne, za które kupimy usługi i towary w Niemczech".

Wtórował mu autor "Faktu" Łukasz Warzecha, który żartobliwie (chyba...) odnotował: "Chciałbym tylko przypomnieć, że suma to nie wszystko. Ważny jest drobny druk".



W nastroju na świętowanie nie poczuł się prawicowy publicysta Marek Magierowski, mimo że premierowi pogratulował: "@premiertusk Gratuluję negocjacyjnych talentów. Teraz proszę pójść za ciosem i wynegocjować zwrot tupolewa".

Sukcesu pogratulował rządowi też Marek Migalski z PJN, ale i on nie mógł się powstrzymać przed wbiciem rządzącym szpili: "Za fundusze spójności należą się PO gratulacje. Po 5 latach pierwsza spełniona obietnica wyborcza. Doceńmy to!".

Wcześniej z niesmakiem odnotował też radość polskich negocjatorów: "Zachowanie polskiej delegacji po negocjacjach jest żenujące. Gang Olsena, który bierze kasę i krzyczy, że jest klawo". Politykowi odpowiedział europoseł Platformy Rafał Trzaskowski: "Tak, powinni płakać!! Jezu - przeczytałeś dokumenty i coś zrozumiałeś???".



Wcześniej szef klubu PiS Mariusz Błaszczak próbował wytłumaczyć dziennikarzom, dlaczego sukces Donalda Tuska jest mniejszy, niż wszystkim się wydaje: - Lepiej by było, gdyby minister spraw zagranicznych, zamiast pisać na Twitterze, jeździł po Europie i szukał negocjacji. Bo te państwa, które negocjowały, uzyskały więcej.



Zachowanie jego i innych polityków opozycji skrytykował nawet kojarzony raczej z prawą stroną polskiej sceny politycznej specjalista ds. marketingu politycznego Eryk Mistewicz: "Mariusz Błaszczak o Twitterze. Jak kompromitacja to do dna. Dlaczego opozycja w Polsce nie uczy się, jak się zachowywać np. od opozycji we Francji? Czarny dzień polskiej opozycji, jeśli chodzi o komunikację polityczną. Nie spodziewałem się, że aż tak".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM