Premier znów rusza w kraj. Politolodzy pod wrażeniem: Czeka nas kampania "Tusk: Reaktywacja"

- To wystąpienie pokazuje, że Donald Tusk jest świadom konieczności zmiany swojej polityki - ocenia dr Rafał Chwedoruk, komentując dzisiejszą zapowiedź premiera o wyruszeniu w Polskę. - To okazja do rozpoczęcia kampanii "Tusk: Reaktywacja" i odbudowania zaufania i popularności PO w ramach przygotowań do kolejnych wyborów - dodaje z kolei dr Norbert Maliszewski.
Donald Tusk zapowiedział w swoim niespodziewanym orędziu wyemitowanym dziś wieczorem przez TVP1, że zamierza wyruszyć w Polskę. Celem wyjazdu ma być skonsultowanie z mieszkańcami rożnych regionów kraju kierunków i sposobów wydawania unijnych dotacji. - Będziemy organizować spotkania i konsultacje. Zamierzam się w nie osobiście zaangażować. Chcę z państwem o tym wszystkim rozmawiać, w każdym polskim mieście, województwie - mówił premier.



Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy, chwalą pomysł premiera i wymieniają kilka powodów, dla których wyjazd przysłuży się zarówno Platformie, jak i jej przewodniczącemu.

"To sposób na rzeczywiste zmienianie kraju"

Dr Jarosław Flis zwraca uwagę, że Tusk w końcu zdecydował się dotrzeć nie do wyborców, którzy są blisko i mają się dobrze, ale do tych, którzy najmniej skorzystali z przemian zachodzących w Polsce. - To jest naturalne, że premier nie jedzie do Wilanowa, żeby rozmawiać o budowaniu Polski, tylko np. do Węgorzewa - zaznacza.

- Wciąganie obywateli w proces decydowania, na co pieniądze mają pójść, tak naprawdę jest jednym z kluczowych narzędzi budowania poparcia politycznego i rzeczywistego zmieniania kraju. To jest okazja, żeby ludzi angażować, żeby oni myśleli o tym rozwoju - dodaje dr Flis.

Politolog zaznacza jednak, że ostrożnie podchodzi do kwestii realizacji zapowiedzi Donalda Tuska. - Oczywiście wszystkim tego typu akcjom wypada przyklasnąć, bo nigdy nie jest tak, że władza jest za blisko obywateli. Pytanie jednak, na ile te zapowiedzi będą rzeczywiście realizowane, bo już podobne nieraz się pojawiały. I nawet jeżeli te spotkania się odbywały, to nikt się nimi nie chwalił tak jak zapowiedziami. Dlatego ja bym do tej chwalebnej zapowiedzi podchodził z procesową ostrożnością - przyznaje Flis.

"Jego zapleczem są ci zadowoleni ze zmian"

Zdaniem politologa dr. Rafała Chwedoruka z kolei Tusk znalazł się w defensywie i spot można uznać za element konsolidacji najwierniejszego zaplecza politycznego i społecznego wokół premiera. - Orędzie premier skierował do dwóch kręgów swoich odbiorców. Tych wewnątrz partii, bo tam w tej chwili skupia się wiele kłopotów premiera, i tych na zewnątrz partii, czyli wyborców, którzy należą do twardego elektoratu PO - tłumaczy Gazeta.pl dr Chwedoruk.

Politolog zwraca uwagę, że choć wystąpienie premiera może zostać uznane przez niektórych za "propagandę sukcesu", prezentującą niemal idylliczny obrazek, kiedy większość jest niezadowolona z sytuacji w kraju, to ten przekaz dotrze do wielu potencjalnych wyborców. - Donald Tusk jest świadomy, że największym zapleczem PO są ci, którzy są zadowoleni z przemian w Polsce, do których kryzys dociera nierychliwie, którzy mają odpowiednie zasoby, aby przetrwać najbliższe lata bez obniżania poziomu życia - tłumaczy.

Jak dodaje politolog, w odniesieniu do kłopotów premiera wewnątrz partii, "nie chodzi bynajmniej o Jarosława Gowina, który jest tylko ich objawem, a nie przyczyną". - Chodzi o rywalizację Tuska z Grzegorzem Schetyną i obozem prezydenckim na pograniczu partii - dodał.

"Tusk znów pokaże Polakom bardziej czułą stronę"

Dr Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego, uważa, że wyjazd w kraj jest "bardzo dobrym pomysłem". Jak przypomina, Polacy uwielbiają gospodarskie wizyty, a Donald Tusk świetnie sprawdza się w bezpośrednich spotkaniach z Polakami, w trakcie których może pokazać swoją "bardziej czułą stronę".

Ale to niejedyny powód, dla którego ponowny wyjazd Tuskobusa to świetny pomysł. - Po pierwsze będzie to szansa premiera na celebrowanie sukcesu negocjacyjnego w Brukseli. Po drugie będzie to znakomita okazja na wytłumaczenie Polakom, co ten sukces dokładnie oznacza, bo przecież nie przełoży się on od razu na zawartość ich lodówek. Premier będzie mógł też przekonać Polaków, że dzięki tym środkom nie muszą się tak obawiać zapowiadanego kryzysu, którego zwiastuny mamy już dziś w postaci rosnącego bezrobocia - tłumaczy dr Maliszewski.

"Premier potrzebuje odbudować zaufanie do partii"

Jak dodaje ekspert, wyjazd będzie też okazją do rozpoczęcia kampanii w stylu "Tusk: Reaktywacja". - Szef rządu potrzebuje odbudować zaufanie do siebie, potrzebuje odbudować popularność swojej partii. I nie mógł wybrać sobie na to lepszego momentu niż ten tuż po sukcesie z Brukseli. Nie bez powodu nazwał ten dzień najważniejszym w swoim życiu. Ten dzień mógł zapoczątkować kampanię, którą zwieńczą sukcesy w kolejnych wyborach: do PE, prezydenckie, a w końcu samorządowe i parlamentarne.

Według dr. Maliszewskiego wyjazd będzie dla premiera jednak nie tylko okazją do porozmawiania z potencjalnymi wyborcami, ale i z partyjnymi dołami, które w ostatnim czasie dawały mu się we znaki. - W ostatnim czasie pozycja Tuska w partii była osłabiona i wyjazd może być szansą na uporządkowanie sporów frakcyjnych. To może stać się remedium na te huśtawki światopoglądowe - dodał ekspert.

DOSTĘP PREMIUM