Semka: Na lewicy będzie trwać wielka smuta

- Kwaśniewski jest w kłopotliwej sytuacji. Wiązanie się z Palikotem jest problematyczne, a sam Kwaśniewski nie ma wystarczająco energii, żeby wszystkich zgromadzić wokół stołu - opisywał sytuację na lewicy Piotr Semka z tygodnika "Do Rzeczy" w Poranku Radia TOK FM. We wspólną listę Palikota i Kwaśniewskiego do eurowyborów nie wierzy też Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej": - To nie są równorzędni partnerzy.
W połowie lutego ma odbyć się spotkanie Aleksandra Kwaśniewskiego i Janusza Palikota w sprawie wspólnej listy do eurowyborów. Aranżuje je Marek Siwiec, europoseł, który w grudniu ub.r. wystąpił z SLD.

Co z listą lewicy do europarlamentu?

- Wybory do Parlamentu Europejskiego wymagają najmniej pracy organizacyjnej - tłumaczył w Poranku Radia TOK FM Piotr Semka. - Założenie było takie, że na fali sukcesu listy sygnowanej przez Palikota i Kwaśniewskiego może powstać impuls, który połączy lewicę na kształt włoskiego Drzewa Oliwnego [koalicja trzech lewicowych partii, która wystartowała kilka lat temu w wyborach do włoskiego parlamentu - red.]. Ale bez silnej osobowości, bez sukcesu to się nie uda.

- Tymczasem Kwaśniewski jest w kłopotliwej sytuacji. Wiązanie się z Palikotem jest problematyczne, a sam Kwaśniewski nie ma wystarczająco energii, żeby wszystkich zgromadzić wokół stołu. Dlatego na lewicy będzie trwać wielka smuta - ocenił Semka, nawiązując do batalii o odwołanie Wandy Nowickiej ze stanowiska wicemarszałkini Sejmu.

- Nie wyobrażam sobie, by Kwaśniewski wyszedł z inicjatywą, która byłaby wroga w stosunku do SLD - przyznała Agata Nowakowska. -

A we wspólną listę Kwaśniewskiego i Palikota nie wierzę, to nie są równorzędni partnerzy.

Na lewicy nikt nie chce ustąpić

Obecni w studiu zastanawiali się, czy wobec kompromitacji Palikota i niezdecydowania Kwaśniewskiego możliwe jest oddolne porozumienie środowisk lewicowych, np. wokół feministek i Krytyki Politycznej. - Problem jest taki, że taki pomysł w Polsce wraca jak bumerang od wielu lat - powątpiewał Semka. - W sytuacji, kiedy wszyscy mają równą siłę, nikt nie chce się posunąć. A w najmniejszym stopniu Miller, który chce mieć małą partię, ale pod pełną kontrolą. Nie wierzę, że Miller pozwoli ludziom z SLD chodzić na konwenty, którym będą patronować Henryka Krzywonos czy Kazimiera Szczuka.

DOSTĘP PREMIUM