Palikot u Durczoka: Nowicka dała się ograć politycznym rajfurom jak Tusk i Miller. Wykorzystali feministyczne lęki

- To Wanda Nowicka oszukała klub i dała się wykorzystać Tuskowi i Millerowi do cynicznego politycznego zagrania. Wykorzystali tu feministyczne lęki przed wpływem, zwłaszcza męskim - mówił w ?Faktach po Faktach? Janusz Palikot. Lider RP bronił swoich ostrych słów wobec Nowickiej i zapewniał, że projekt polityczny z Kwaśniewskim jest niezagrożony.
- Racja jest po mojej stronie. To Wanda Nowicka oszukała klub i dała się wykorzystać politycznym rajfurom jak Donald Tusk i Leszek Miller przy pomocy Ewy Kopacz - powiedział Janusz Palikot w rozmowie z Kamilem Durczokiem w "Faktach po Faktach". - Znakomicie wykorzystali tu feministyczne lęki, moglibyśmy użyć metafory lęku przed wpływem, zwłaszcza przed wpływem męskim, który jest bardzo silny w środowisku feministycznym - dodał.

- Ja jestem zadowolony, że możemy się oczyścić z takiego wicemarszałka - mówił dalej Palikot. Na zarzut, że nie policzył, ile realnie ma poparcia i ustawił grę w kategoriach "musi odejść Nowicka, musi wejść Grodzka", znów zaznaczył, że "To Wanda Nowicka obiecała, że złoży rezygnację, rekomendowała Ankę Grodzką, to ona ją wystawiła do wiatru, podobnie jak i klub".

"Dziś nie widzę możliwości, by Nowicka pozostała w partii"

Pytany o to, dlaczego "zraża do siebie kolejne środowiska, w tym feministyczne", bronił się, że "sprawy, które łączyły go z Wandą Nowicką i ruchem feministycznym: równouprawnienie kobiet, in vitro, edukacja seksualna, dostęp do antykoncepcji czy liberalizacja ustawy antyaborcyjnej; są głęboko wpisane w tożsamość polityczną Ruchu Palikota".

Podkreślał, że liczył na uspokojenie nastrojów i "do głowy mu nie przychodziło, że Nowicka po latach działalności zechce zniszczyć ten cały ruch feministyczny, nakładając etykietę osoby przywiązanej do stołka i pieniędzy, która potrafi grać ze swoimi przeciwnikami politycznymi, którzy uwalili w minionym roku projekty jej i ruchu feministycznego". - A tu w sobotę przychodzi nowy atak, absurdalne sugestie, że jej groziłem - dodał z goryczą Palikot. Na pytanie, czy dla Nowickiej jest w jego partii miejsce, odparł, że "dziś tej możliwości nie widzi".

Projekt z Kwaśniewskim niezagrożony? "Zmartwił się"

Dopytywany, czy wierzy w powodzenie projektu politycznego z Kwaśniewskim, którego małżonka jest współzałożycielką Kongresu Kobiet, Palikot przyznał, że były prezydent "zmartwił się" ostatnimi wydarzeniami. Podkreślił jednak, że "Aleksander Kwaśniewski dostał ostatnio lekcję Kazachstanu i Kulczyka - nie zniechęci się lekcją Wandy Nowickiej". Skomentował też krytykę ze strony prezydenckiego stronnika Ryszarda Kalisza. - Ryszard doskonale wie, co ja mam na myśli, kiedy mówię, że według freudowskiej szkoły to, że Wanda Nowicka przyjmuje oparcie ze strony swoich wrogów, to syndrom osoby, która chce być ofiarą - zaznaczył.

"Z kurewstwem politycznym będziemy walczyć, nie boję tego słowa"

Na zarzut Durczoka, że filozofowaniem nie wygrywa się w polityce, a do wygrania głosowania nad odwołaniem Nowickiej potrzeba głosów, odparł, że "faktycznie, jako błąd jego środowiska" można odczytywać to, że jego partia nie przewidziała, "że Nowicka da się tak politycznie skorumpować".

- Ale tu niech się wstydzi Wenderlich, Grabarczyk i Grzeszczak! W Polsce ludzie są zniesmaczeni, zdegustowani tą koalicją brudnych rąk, emocje ludzi są po mojej stronie! - wołał Palikot. Dopytywany, czy w ramach zobowiązania "niebrutalizowania" polityki powstrzyma się od użycia wulgarnych słów, odparł:

- Powiem uczciwie: z kur.....em politycznym będziemy walczyli i ja się nie boję tego słowa. Nie uważam go za obraźliwe. Wielu ludzi w Polsce doskonale rozumie, że to, co zrobiło prezydium Sejmu, to było kur.....o.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM