"Miller i Tusk rozegrali Kwaśniewskiego, a Palikotowi pokazali miejsce w szeregu" [WYWIAD]

- Najlepszy humor może mieć dzisiaj Leszek Miller. Uzależnienie Aleksandra Kwaśniewskiego od Ruchu Palikota byłoby polityczną śmiercią byłego prezydenta - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dr hab. Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych UW.
Szef SLD Leszek Miller spotkał się dziś z Aleksandrem Kwaśniewskim. Spotkanie dotyczyło współpracy byłego prezydenta z lewicą. Według Millera, były prezydent rozważa możliwość zaangażowania się w politykę; decyzji w tej sprawie jeszcze jednak nie podjął.

- Jest pewna różnica pomiędzy mną a Aleksandrem Kwaśniewskim, jeżeli chodzi o definiowanie pojęcia lewica i tego, kto do niej może się zaliczać - podkreślił Miller, pytany czy podczas rozmowy Kwaśniewski deklarował chęć jednoczenia lewicy m.in. z udziałem Sojuszu czy Ruchu Palikota.

Z kolei 22 lutego Kwaśniewski ma się spotkać z Januszem Palikotem i Markiem Siwcem ws. ewentualnej wspólnej listy do europarlamentu.

Łukasz Głombicki: Czy Leszek Miller właśnie wykopał na out Janusza Palikota?

Dr hab. Radał Chwedoruk: W tej chwili Leszek Miller z dwóch powodów może sobie pozwolić na pomijanie tematu Janusza Palikota. Po pierwsze dlatego, że lider partii imienia swojego własnego nazwiska pokazał brak zdolności koalicyjnych. Z nikim w parlamencie nie był w stanie podjąć poważnej rozmowy w dosyć prostej sprawie odwołania wicemarszałkini Nowickiej.

Po drugie, jak wynika z badań, wyborców SLD z wyborcami Palikota zupełnie nic nie łączy. Sojusz jest partią drugiego wyboru w większym stopniu dla elektoratu PO, a nawet PiS. Nie dla partii Janusza Palikota.

Miesiąc temu Miller mówił, że Kwaśniewski nie wróci do polityki, półtora miesiąca temu podkreślał, że były prezydent nie ma głosu w sprawach związanych z SLD. Kto był inicjatorem dzisiejszego spotkania?

- Sytuacja, w której Aleksander Kwaśniewski byłby skazany na Ruch Palikota, jest, delikatnie mówiąc, niekomfortowa. Byłaby to manifestacja jego słabości politycznej - dwukrotnie wybrany w wyborach powszechnych prezydent uzależniony od partii powszechnie odrzucanego człowieka... To byłaby polityczna śmierć Kwaśniewskiego.

Głęboko ironiczny ton Leszka Millera wskazuje, że to on ma prawo być w lepszym humorze, szczególnie że sondaże w tym roku rozpieszczają SLD. Gwałtownie wzrosły notowania partii np. w województwie warmińsko-mazurskim po zamknięciu zakładów Warmia i w kujawsko-pomorskim po bankructwie Zachemu.

Dodatkowo możliwość spotkania z prof. Glińskim, które samo w sobie do niczego nie prowadzi, świadczy o swobodzie działania Millera - oto kandydat silnie antykomunistycznej partii nie ma żadnego problemu, żeby dyskutować z SLD.

Gdyby przenieść to na język dyplomacji, spotkanie z Millerem może oznaczać sondowanie przez Aleksandra Kwaśniewskiego drogi do Canossy. To wolta byłego prezydenta, przecież publicznie zapowiadał on spotkanie z Januszem Palikotem i Markiem Siwcem, który niedawno opuścił Sojusz. Co więcej, wydaje mi się, że to Leszek Miller, a nie Aleksander Kwaśniewski, zdecyduje o tym, czy ten ostatni będzie istniał w polityce w okolicach SLD.

Czy to znaczy, że bardziej Aleksandrowi Kwaśniewskiemu zależy, by wrócić do polityki i zrobić coś z SLD, niż Sojuszowi, by Kwaśniewski wrócił i im pomógł?

- Tak to można ująć. Były prezydent jest w politycznej próżni. W Polsce nie da się uprawiać polityki tak jak w latach 90., kiedy wystarczył jeden popularny polityk, by założyć partię. System partyjny się zracjonalizował. To widać po dzisiejszej wypowiedzi premiera Tuska, który na pytanie, ile jest poważnych partii politycznych, powiedział, że 4. Nie ma tam Ruchu Palikota.

Leszek Miller po przejęciu sterów w partii się przełamał. Upodobnił SLD do partii socjaldemokratycznych w Europie. 70 proc. uwagi przywiązuje się do spraw społeczno-ekonomicznych, do kulturowo-światopoglądowych dużo mniej. Palikot działa zupełnie odwrotnie.

Jak dzisiejsze spotkanie może wpłynąć na współpracę byłego prezydenta z Palikotem?

- To, co nadaje dynamikę polskiej polityce, to wojna domowa między Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną w Platformie. Z nią związana jest cała inicjatywa z odwołaniem Wandy Nowickiej. Palikot był czynnym uczestnikiem tej wojny, wspierając prezydenta Komorowskiego i Schetynę, Miller z kolei obstawia chyba zwycięstwo Tuska.

Nieprzypadkowo prezydent Kwaśniewski kilka miesięcy temu zaczął krytykować premiera, czego wcześniej nie robił. Widać jednak, że Tusk zdobył kolejny punkt w tej walce i osłabił jeden z oręży jego wewnętrznych przeciwników. Tym orężem był właśnie Janusz Palikot i jego ewentualne porozumienie z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Czy to znaczy, że 13.02 - jak powiedział Leszek Miller - w Polsce skończył się Janusz Palikot?

- Nie przekreślałbym całkiem szans Palikota na osiągnięcie czegoś w polityce, ale ostatnie wydarzenia definitywnie i ostatecznie zamknęły mu możliwość mariażu z SLD. Janusz Palikot od początku jest w pewnym błędnym kole. Jeżeli jest happenerem, skandalistą, to przyciąga zainteresowanie opinii publicznej, o ile wstrzeli się dobrze w kampanię ze swoimi eventami. Tak było z Samoobroną - niestety, prędzej czy później trzeba zbudować struktury, mieć zdolność do rozmawiania z innymi partiami i przyciągnąć poważnych ludzi do siebie. W Ruchu Palikota oprócz Rozenka, wszyscy są jeszcze amatorami. Palikot jako poważny polityk przestałby być jednak interesujący dla mediów i części swoich wyborców.

W trójkącie politycznym Miller-Kwaśniewski-Palikot rozgrywającym jest Miller, Kwaśniewski ma problem z Palikotem, więc chciałby się przyłączyć do SLD, a Palikot nie ma szans na sukces w eurowyborach z Kwaśniewskim?

- Ciekawszy jest trójkąt Miller-Kwaśniewski-Tusk, w którym Miller z Tuskiem są rozgrywającymi, a Kwaśniewski właśnie został rozegrany, bo jego lista z Palikotem byłaby groźna dla Donalda Tuska i poparcia dla PO.

Januszowi Palikotowi dzisiejszym spotkaniem pokazano miejsce w szeregu. Jeżeli Palikot chce być traktowany poważnie, po okresie ciszy, powinien wrócić z zupełnie innym przekazem. On się kieruje sondażami i o tyle nie dziwi mnie, choć bulwersuje, jego wczorajsze przekleństwo. Będzie przedstawiał radykalne pomysły, wywoływał szum medialny, by ludzie zapomnieli, co się stało w lutym 2013 r.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM