Tusk o zadymiarzach z UW: Jeśli nie będziemy reagowali, za miesiąc będą nie tylko ryczeć, ale bić

- Na razie zamaskowani, ryczący, przeklinający i źle wychowani młodzi ludzie usiłowali zakłócić wykład akademickiego profesora, pani Magdaleny Środy. Ale jeśli nie będziemy reagowali w sposób jednoznaczny, to za miesiąc czy za pół roku nie tylko będą ryczeć, ale będą bić - powiedział Donald Tusk, odnosząc się do zadymiarzy, którzy przerwali wykład prof. Środy na UW.
Wczoraj, podczas wykładu prof. Magdaleny Środy "Moralność w życiu publicznym" na Uniwersytecie Warszawskim, na salę wdarła się grupa zamaskowanych ludzi. Napastnicy skandowali "Pedały! Pedały!" i "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!". Doszło do szarpaniny ze strażą uniwersytecką. Zadymiarze wyrwali skrzydło drzwi. Została wezwana policja, która ukarała dwóch najbardziej krzykliwych napastników mandatami w wysokości 500 zł.

- W jakimś sensie mógłbym być do takich obrazków przyzwyczajony, bo sam bywam ofiarą podobnych sytuacji, ale jako polityk muszę mieć pewnie grubszą skórę. Jednak jeśli pozwolimy sobie na obojętność wobec takich zdarzeń, to na pewno - za tydzień albo za miesiąc - ci sami albo inni zamaskowani osobnicy wejdą na tę salę i kogoś uderzą. A jeszcze później uderzą profesora, który decyduje się na taki wykład, który nie odpowiadać ich - dość plugawym - gustom - mówił podczas dzisiejszej konferencji Tusk.

Tusk: Miałem skojarzenia ze sceną z filmu "Kabaret"

Premier przyznał, że zajście na Uniwersytecie Warszawskim skojarzyło mu się z pewną sceną z filmu. - Pamiętacie państwo scenę z filmu "Kabaret" z Lizą Minelli, gdzie jest piosenka "Tomorrow Belongs To Me"? Tam też nic się nie stało. Ja miałem dokładnie skojarzenie z tym filmem, dlatego, że widziałem dokładnie ten sam mechanizm - zaznaczył Tusk.

Premierowi chodziło o scenę, w której młody mężczyzna śpiewa piosenkę, na początku brzmiącą jak wyraz miłości do ojczyzny, a potem zamieniającą się w pronazistowski hymn. Potem okazuje się, że młodzian nosi brunatną koszulę i unosi rękę w nazistowskim salucie.



Tusk: Ja uważam, że stała się rzecz straszna

Premier dodał na konferencji, że nie podobają mu się niektóre komentarze, odnoszące się do wczorajszego zdarzenia. - Najbardziej poruszony jestem opinią niektórych ważnych osób, jeżeli chodzi o kontekst tego zdarzenia - że nic się nie stało. Ja uważam, że stała się rzecz straszna, chociaż jeszcze nikt nikogo nie pobił - mówił Tusk.

- Jeśli wszyscy bez wyjątku - od dyrektora uczelni, przez liderów opinii publicznej, w tym polityków, media - nie będziemy reagowali w sposób jednoznaczny, to za miesiąc czy za pół roku nie tylko będą [zadymiarze - red.] ryczeć, ale będą bić. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zaznaczył premier.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM