Kraśko o zmianach w rządzie: Premier musiał się dobrze bawić przez ostatni tydzień

- To było najtańsze badanie opinii publicznej. Dziesiątki sond, dyskusji, analiz - przyznał w Poranku Radia TOK FM. - Premier musiał się dobrze bawić przez ostatni tydzień - dodał. Publicyści komentowali wczorajsze zmiany w rządzie. - Tusk tworzy ekipę kanclerską z ludzi, którzy wszystko mu zawdzięczają i nie stworzą samodzielnego bytu politycznego - analizował Piotr Semka z ?Do Rzeczy?.
- To są zmiany, które odświeżają bezpośrednie otoczenie premiera - mówił w Poranku Radia TOK FM Semka. - Z dawnego składu otaczającego Tuska pozostało niewiele osób: Graś, Ostachowicz... To sięgnięcie po nowe twarze, ludzi, którzy nie są związani z walką o władzę wewnątrz PO. Tusk tworzy ekipę kanclerską z ludzi, którzy wszystko mu zawdzięczają i nie stworzą samodzielnego bytu politycznego.

Zmiany w rządzie: Cichocki zastąpi Arabskiego, Sienkiewicz do MSW

- Premier musiał się dobrze bawić przez ostatni tydzień - podkreślił Kraśko. - Właściwie śmiał się, odpowiadając na pytanie, czy to będzie dotyczyło ministrów konstytucyjnych. On od początku wiedział, jak głębokie będą te zmiany - zauważył dziennikarz TVP. - To było najtańsze badanie opinii publicznej. Dziesiątki sond, dyskusji, analiz, który minister powinien odejść. A premier miał prawo dokonać takich zmian, jakich dokonał.

Premier już wie, kogo wymieni latem?

- Powiedzieć na początku kadencji: wszyscy jesteście zderzakami, nie sprawdzisz się, to odejdziesz, jest bardzo dobre. Nic lepiej nie robi w życiu jak konkurencja - zaznacza Kraśko. Jednak jego zdaniem otwieranie nieustannej dyskusji o kształcie rzędu jest "niekomfortowe".

Piotr Zaremba zauważył, że zapowiedź zmian w rządzie za kilka miesięcy to sugestia, że niektórzy ministrowie już nadają się do wymiany. - Nie zakłada się przecież, że ministrowie w ciągu kilku miesięcy się popsują. To bardzo dziwna formuła. Ona wyraża permanentną słabość - zastanawiał się publicysta "W sieci". Dodał, że Tusk w ten sposób chce rządzić już nawet nie przez zamęt, ale "przez zapowiedź zamętu".

Cichocki i Sienkiewicz: "Stonowani dżentelmeni"

Publicyści analizowali zastąpienie Jacka Cichockiego przez Bartłomieja Sienkiewicza w MSW. - Formuła MSW w rękach człowieka spoza Platformy istnieje od kilku lat - zauważył Zaremba. - To się zaczęło w 2009 roku, kiedy przepędzono dwór platformerski związany z Grzegorzem Schetyną. Odtąd Tusk coraz bardziej brnął w ministrów spoza partii.

- Widać, że minister Cichocki musiał odegrać jakąś istotną rolę w sporach dotyczących kompetencji ABW. Musiał czymś błysnąć, aby premier uznał, że to jest człowiek, który będzie koordynował jego politykę - zastanawiał się Semka. Zdaniem publicysty Cichocki i Sienkiewicz to "stonowani dżentelmeni", zwłaszcza "na tle stylu, w którym wicemarszałkiem Sejmu zostaje Stefan Niesiołowski, który wszystkich obraża". - To ludzie, którzy unikali udziału w wojnie polsko-polskiej. I oby tak było dalej - dodał Semka.

Sienkiewicz zawsze był w cieniu. Starczy mu cierpliwości?

Zdaniem Zaremby przejście Sienkiewicza do MSW to sygnał, że MSW będzie się zajmował koordynacją służb , bo premier nie chce się już tym zajmować. - Sienkiewicz nie jest kojarzony z tematyką służb mundurowych - podkreślił Zaremba.

O nowego szefa MSW martwił się Semka. - On zawsze poruszał się w drugim planie, w cieniu. Teraz będzie szefem resortu, który jest często na cenzurowanym, choćby w wypadku nieudanych akcji policji. Czy będzie miał cierpliwość, aby opinii publicznej wszystko tłumaczyć? To będzie dla niego wyznanie.

Zaremba odniósł się także do awansu ministra finansów. Jego zdaniem Rostowski wicepremierem był już wcześniej, jednak nieformalnie. - Można się zastanawiać nad sensem dwóch wicepremierów, którzy koordynują gospodarkę - mówił.

DOSTĘP PREMIUM