Tusk kieruje partię w lewo? Semka: "Wchodzi w rolę tresera z batem"

Na wczorajszym spotkaniu z posłami PO Donald Tusk miał zagrozić, że jeśli nie powstanie kompromis w sprawie związków partnerskich, konserwatyści mogą pożegnać się z partią. - Nikt nikogo nie będzie wyrzucał - powiedział w Poranku Radia TOK FM Paweł Graś, podkreślając, że premier przedstawił konserwatywnym posłom "polityczne konsekwencje" ich działań. - To wyraźne podlizywanie się lewicy - stwierdził Piotr Semka.
Wczoraj na wieczornym spotkaniu z posłami PO Donald Tusk miał postawić ultimatum: albo dojdzie do porozumienia w sprawie związków partnerskich, albo konserwatyści skupieni wokół Jarosława Gowina "wylecą" z partii.

Tusk do konserwatystów: albo porozumienie w sprawie związków, albo będziecie nowym bytem politycznym

- Był to wyraźny sygnał, że tam, gdzie kończy się lojalność wobec partii, a zaczyna się jawna działalność frakcyjna, powinno zapalić się już nie tylko żółte, ale czerwone światło - powiedział w Poranku Radia TOK FM Paweł Graś. - Kiedy pojedyncze głosy sumienia próbuje się instytucjonalizować i budować z nich frakcje, to szkodzi to Platformie - przyznał rzecznik rządu.

"Znaczna większość partii zgadza się z wizją premiera"

- Nikt nikogo nie będzie wyrzucał - podkreślił jednak Graś - Na wczorajszym spotkaniu premier na chłodno i spokojnie mówił konserwatystom nie tylko o sprawach światopoglądowych, ale i politycznych konsekwencjach ich decyzji. Myślę, że po tym w PO znajdzie się mało osób, które jego poglądu nie akceptują - powiedział rzecznik rządu, dodając: - Wyraźnie widać to było w dyskusji. Prócz Gowina i odosobnionego głosu Johna Godsona znaczna większość dyskutantów zgadzała się z wizją premiera.

Graś podkreślił, że większość posłów była za wypracowaniem jednego, kompromisowego projektu ustawy o związkach partnerskich. Takie rozwiązanie ma dopuszczać premier.

Wspólny projekt ustawy? "Formuła gwałcąca sumienia tych ludzi"

O sprawie rozmawiali goście Dominiki Wielowieyskiej w Poranku Radia TOK FM. Piotr Zaremba zauważył, że konserwatyści przygotowujący własny projekt ustawy o związkach partnerskich mogą czuć się pokrzywdzeni. - Wspólny projekt to formuła gwałcąca sumienia tych ludzi - powiedział publicysta "W Sieci".

- Jeśli brać pod uwagę przykład in vitro, formuła przygotowania jednego projektu jest receptą na odłożenie tego problemu ad acta, właściwie na zawsze - podkreślił Zaremba. Dodał, że Tusk zaczyna traktować związki partnerskie "jako priorytet". - Będzie jednak dążył do tego, aby jakoś tę sprawę załatwić.

Tusk jak trener z batem w cyrku

- Tusk coraz częściej wchodzi w rolę tresera z batem - stwierdził Semka. Jego zdaniem początkowo robił to w rządzie, teraz "trzaska batem" także w PO. - Jeżeli w partii są dwie frakcje, to trzeba dyskutować, a nie robić publiczne show na spotkaniu z klubem. To jakiś populizm, założenie, że wola większości przegłosuje mniejszość. Tak się nie wypracuje konsensusu - krytykował publicysta "Do rzeczy".

- Gdyby treser z batem tak traktował lwa w cyrku, jak premier Gowina, to by był zjedzony na pierwszym pokazie - kontrował Piotr Kraśko. - Nie widzę w Europie czy USA partii, która miałaby tak szeroko rozłożone skrzydła - podkreślił dziennikarz TVP. - Demokraci czy republikanie sa równie zróżnicowani - zauważył Zaremba. - Chodzi o pewną zasadę - tłumaczył Kraśko. Jego zdaniem niedopuszczalne jest, by minister sprawiedliwości wygłaszał w Sejmie pogląd "o którym wszyscy wiedzą, że jest zupełnie inny niż pogląd innych członków rządu albo premiera". Kraśko nawiązał do niedawnej sejmowej debaty ws. związków partnerskich, gdzie Gowin dowodził, że projekt PO jest niezgodny z konstytucją.

Premier Gowin? "Starł się z Tuskiem, bo gra swoją grę. Może to on zrealizuje w końcu PO-PiS"

- Tusk wcześniej nie deklarował, że ma inne stanowisko od Gowina - oponował Semka. - Poprzedniego dnia wysłał tweeta, który nie jest żadną formą komunikacji z posłami, i odegrał show. Wcześniej nie było żadnych kontrowersji między premierem a Gowinem - tłumaczył publicysta. Jego zdaniem media stworzyły określenie "szarża Gowina", by zasugerować, że ten złamał ustalenia rządowe. - Tak nie było - stwierdził Semka.

Czy frakcja Gowina istnieje? "Wątpię"

Zaremba zastanawiał się natomiast, czy można w ogóle mówić o frakcji Gowina. - Jest grupa posłów, która w pewnych sytuacjach głosuje pod wpływem swojego sumienia. Ale czy oni są zwartą grupą wokół Gowina? Wątpię - mówił publicysta "W sieci". - Ostatnie zderzenie w sprawie związków partnerskich sprawiło wrażenie, że Gowin nie potrafi skonsumować roli lidera.

- Tusk wyraźnie chce skierować partię na lewo - analizował Piotr Semka. - To nie jest jedyny element: jego przepraszanie Agnieszki Holland, egzaltowana relacja porównująca happening z napadem z "Kabaretu". Nie słyszałem, żeby premier w podobny sposób był wstrząśnięty, kiedy po Warszawie grasowały bojówki niemieckiej Antify. To wyraźne podlizywanie się lewicy.

DOSTĘP PREMIUM