Poseł PiS: Szczuka, Bochniarz szlajają się po salonach, żyją jak milionerzy. I jakiś Ania Grodzka... [WIDEO]

- Nie powiem o nich "kobiety", tylko "baby" - oświadczył portalowi WirtualnyKonin.pl poseł PiS Witold Czarnecki. Mówiąc "baby", polityk miał na myśli organizatorki I Konińskiego Kongresu Kobiet. - Gdzie były te baby, kiedy ustalano, że ciężko pracujące kobiety, jak dojarki, mają harować do 67. roku życia? Nie było ich, bo wolą szlajać się po salonach, żyć jak milionerzy... Mojej żony konserwatystki nic z nimi nie łączy. Z nimi czy z jakimś Anią Grodzką... - dodał Czarnecki.
Poseł PiS Witold Czarnecki gościł w programie "Wirtualna Kanapa", w którym redaktorka naczelna portalu WirtualnyKonin.pl Maria Jaśkiewicz próbowała z nim rozmawiać m.in. o I Konińskim Kongresie Kobiet. Ale właściwie spotkanie było niemal nieprzerwanym 14-minutowym monologiem mało znanego dotąd posła PiS. - To wewnętrzna inicjatywa Platformy Obywatelskiej, pali im się grunt pod nogami i próbują lewackie resztówki do siebie ściągnąć - tak poseł, który został do Sejmu wybrany właśnie z Konina, tłumaczył, dlaczego mimo zaproszenia nie wziął udziału w wydarzeniu.

- Krótko mówiąc, występują pod hasłem kobiet, kongresu kobiet, ale kto w tym kongresie jest? Kazimiera Szczuka? Henryka Teodora Bochniarz? Nie wiadomo, z czego żyją, ale na pewno dobrze żyją... Szlajają się po salonach, żyją jak milionerzy, trudno powiedzieć, czym żyją, ale na pewno nie wiedzą, czym żyją prawdziwe kobiety - dowodził 60-letni poseł Czarnecki.

"Nie powiem o nich kobiety, tylko baby..."

- Bo polska kobieta ma wiele zmartwień - oświadczył pełnym znawstwa tonem poseł PiS i zaczął wyliczać zmartwienia, które, nie wiedzieć czemu, przypisał wyłącznie kobietom. - Ma zmartwienie, czy jej dziecko pójdzie do przedszkola. Ma zmartwienie, czy jej męża nie wyrzucą z pracy. Ma zmartwienie, kiedy jej dzieci, które właśnie wyjechały za granicę, wrócą, bo ma trójkę dzieci i one wszystkie są dzisiaj w Anglii... Znam takie kobiety. One mają poważne problemy - dodał.

Dziennikarka bezskutecznie próbowała wtrącić, że każdy Kongres Kobiet postuluje we wszystkich powyższych kwestiach, ale polityk tylko podniósł głos i wrócił znów do feministek. - A te kobiety? One mają takie problemy? Gdzie były te baby?! - pytał z emfazą. - Powiem nie "kobiety", tylko "baby", mówię tu o absolutnej czołówce [Kongresu - red.]... Gdzie były te baby, kiedy ustalano, że polskie kobiety, robotnice, te kobiety, które ciężko pracują fizycznie, np. dojarka, mają pracować do 67. roku życia? Gdzie one były? Czy one bunt wniosły? Nie! Ich tam nie było... Salonówki... - wzdychał Czarnecki.

"Czy mnie obchodzi jakiś Ania Grodzka?!"

- To jest jakaś gra... Cyniczna gra... Obrzydliwa gra, która działa pod szyldem płci kobiety... Co moją żonę łączy z tymi kobietami? Moja żona jest konserwatystką, tak samo moje siostry i kuzynki. I znajomi. I oni są normalnymi rodzinami! A czy mnie obchodzi los jakiegoś... jakiegoś Ani Grodzkiej, której jest 0,01 promila [w społeczeństwie - red.], bo ktoś sobie uciął czy nie uciął... Nie wiem, czy sobie uciął, ale chce się nazywać kobietą? To jest obraźliwe dla kobiet! Bo jak ktoś się nazwie "szafą", to mam mówić "pani szafo"? Bo on się czuje wewnętrznie szafą. To co? Mam do ciebie mówić "szafo"? Nie jesteś szafą! Jesteś chłopem, kobietą... Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, ale ci nowocześni ludzie tworzą nowe byty. Podobno jest sześć podstawowych płci. Sześć! Ja ich nie znam... - skwitował pełen niedowierzania.

Odnosząc się do przedstawicieli nauki, którzy ustalili ten nowy podział płci, poseł oburzony dopytywał redaktor Jaśkiewicz: - I ja mam ich poważnie traktować, pani Mario? Ludzi, którzy chcą stworzyć nowego człowieka? Zniszczyć całą przeszłość? To jest skandal... Każda kobieta, która zna mój stosunek do kobiet, wie, jaki on jest... Pełna afirmacja i uwielbienie dla kobiet, przede wszystkim mojej żony.

DOSTĘP PREMIUM