Poseł PiS o Kongresie Kobiet: "Nie wiedzą, czym żyją prawdziwe kobiety". A rzeczywistość? 30 kongresów, 20 tys. uczestniczek w 20 miastach.

- Szlajają się po salonach, żyją jak milionerzy, nie wiedzą, czym żyją prawdziwe kobiety - dowodził ostatnio poseł PiS Witold Czarnecki. A jaka jest rzeczywistość? - Dyskutujemy o aktywizacji zawodowej 50+, o problemach związanych z macierzyństwem w Polsce, z brakiem miejsc w żłobkach... - tłumaczy dr Karolina Wigura z "Kultury Liberalnej" i Rady Programowej Kongresu Kobiet.
Poseł Czarnecki popisał się w rozmowie z dziennikarką portalu WirtualnyKonin.pl. Dowodził tam m.in., że Kongres Kobiet to "lewackie resztówki". - Krótko mówiąc, występują pod hasłem kobiet, kongresu kobiet, ale kto w tym kongresie jest? Kazimiera Szczuka? Henryka Teodora Bochniarz? Nie wiadomo, z czego żyją, ale na pewno dobrze żyją... Szlajają się po salonach, żyją jak milionerzy, trudno powiedzieć, czym żyją, ale na pewno nie wiedzą, czym żyją prawdziwe kobiety - mówił 60-letni poseł Czarnecki.

Czy poseł wie, jak wyglądają dyskusje na KK?

Czarnecki zarzucał, że "polska kobieta" ma wiele zmartwień, np. "czy jej dziecko pójdzie do przedszkola. Ma zmartwienie, czy jej męża nie wyrzucą z pracy. Ma zmartwienie, kiedy jej dzieci, które właśnie wyjechały za granicę, wrócą, bo ma trójkę dzieci i one wszystkie są dzisiaj w Anglii...".

- W radzie Kongresu Kobiet jest miejsce na reprezentację bardzo różnych poglądów. Są osoby bardziej lewicowe, są bardziej liberalne, tak jak na przykład ja - tłumaczy w rozmowie z nami dr Karolina Wigura z redakcji "Kultury Liberalnej" i Rady Programowej KK. - Są też kobiety w wieku 50+, dzięki których doświadczeniu możemy dyskutować na przykład o aktywizacji zawodowej osób w ich wieku. Są kobiety, które mierzą się z problemami związanymi z macierzyństwem w Polsce, z brakiem miejsc w żłobkach i przedszkolach - i tym też się zajmujemy - zapewnia. I dodaje: - Tematy, o których jest najgłośniej po Kongresach Kobiet: równość płac, aktywizacja kobiet po pięćdziesiątce, miejsca w żłobkach i przedszkolach, dotyczą nie tylko warszawianek - tak naprawdę w znacznie większym stopniu kobiet poza stolicą.

- Same kongresy kobiet mają znaczenie w dużej mierze katarktyczne - wiele osób przychodzi na nie, żeby mówić o tym, jakie mają problemy. Wiele rozmawiamy o zagadnieniach związanych z polityką prorodzinną, różnicą płac i zatrudnieniem kobiet 50+. Ale najważniejsza idea Kongresu, to żeby to się nie kończyło na samym wypowiedzeniu problemów - mówi Wigura. - Każda organizatorka panelu przygotowuje po danym spotkaniu wskazówki dla władz, co mogą zrobić. Takie wskazówki przygotowywane są z uczestniczkami i uczestnikami paneli, bardzo często także z publicznością.

Reality check: kto wie więcej o kobietach?

Czarnecki zapewnia, że on zna kobiety borykające się z wymienionymi przez siebie problemami. W Sejmie jednak zajmuje się innymi sprawami: uczestniczy w komisjach: Edukacji, Nauki i Młodzieży, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii i Infrastruktury. Działa też w różnego rodzaju zespołach parlamentarnych: Promocji Żużla, Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych, na rzecz Ochrony Życia i Rodziny oraz na rzecz Wspierania Demokracji w Krajach Byłego Bloku Komunistycznego.

Poseł Czarnecki podczas posiedzeń Sejmu głos zabrał dotychczas 11 razy i przygotował jedno zapytanie ("w sprawie działania systemu weryfikującego dane zawarte we wnioskach składanych w konkursach na świadczenie usług zdrowotnych na terenie woj. wielkopolskiego") i jedno pytanie w sprawach bieżących ("w sprawie wyjaśnienia powodów działań polskiej policji i prokuratury dotyczących zatrzymania Andreja Pyżyka, byłego białoruskiego milicjanta, i Aleksieja Michalewicza, kandydata na prezydenta Republiki Białorusi w 2010 r., do których doszło na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a także przekazania białoruskiej prokuraturze przez Prokuraturę Generalną RP danych osobowych Aleksandra Białackiego, przewodniczącego Centrum Praw Człowieka "Viasna").

A Kongres Kobiet? Do tej pory odbyły się cztery ogólnopolskie Kongresy Kobiet. Piąty jest zaplanowany na 14 i 15 czerwca tego roku. Od początku 2012 roku (wtedy KK zyskał realne struktury) odbyły się ponadto kongresy regionalne: m.in. III Kongres Kobiet Lubelszczyzny, IV Lubuski Kongres Kobiet, Podlaski Kongres Kobiet, Regionalny Kongres Kobiet w Pyrzycach, Wielkopolski Kongres Kobiet, Koniński Kongres Kobiet, Kongres Kobiet Północnej Wielkopolski. Organizatorki szacują, że na miejscach dla publiczności do tej pory zasiadało 20 tys. kobiet, w ramach ogólnopolskich kongresów odbyło się ponad 80 paneli i 20 sesji plenarnych.

"Okrzepły ruch społeczny"

- Legitymacja Kongresu Kobiet wynika przede wszystkim z tego, że do Rady Programowej należy kilkadziesiąt osób reprezentujących bardzo rożne środowiska - dodaje dr Wigura. - To np. przedsiębiorczynie, wykładowczynie, dziennikarki; osoby mniej lub bardziej znane. Dzięki nim i ich doświadczeniu - a pamiętajmy, że wiele z nich niesie z sobą olbrzymie doświadczenie życiowe - w Kongresie panuje pluralizm poglądów. Oprócz Rady w Kongresie istnieje też bardzo aktywne Stowarzyszenie. Kongres Kobiet jest dziś okrzepłym ruchem społecznym - w pozytywnym znaczeniu instytucjonalizacji i możliwości organizacji licznych kongresów regionalnych. Trzeba pamiętać, że ten warszawski, największy, to nie wszystko. Kongresy regionalne to coś niezwykłego - bo to nie warszawskie działaczki, lecz właśnie osoby z regionów je organizują

- Madeleine Albright powiedziała kiedyś, że w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagają innym kobietom. W radzie KK mamy do czynienia z sytuacją, gdzie te osoby, które dysponują już pewnym kapitałem społecznym, pomagają innym - podsumowuje nasza rozmówczyni.

DOSTĘP PREMIUM