Kaczyński bagatelizuje sprawę Klejnowskiej. Hofman: Ziobro chciał być rekinem, został leszczem

- Młodzi ludzie pracujący w Sejmie wymieniają się różnymi informacjami. Jeżeli pan Dorn uważa, że to inwigilacja prawicy, mogę jedynie powiedzieć, że to zabawne - powiedział Jarosław Kaczyński. Skomentował w ten sposób sprawę Ilony Klejnowkiej, która - zdaniem Solidarnej Polski - omotała jej działacza, by wynosił dokumenty partii Ziobry.
- Nie będę się tym zajmował - powiedział na samym wstępie konferencji Jarosław Kaczyński. - Młodzi ludzie pracujący w Sejmie wymieniają się różnymi informacjami. Jeżeli pan Dorn uważa, że to inwigilacja prawicy, mogę jedynie powiedzieć, że to zabawne. To wszystko - dodał.

Kiedyś Aniołek Kaczyńskiego, dziś Mata Hari PiS?

Sprawa dotyczy Ilony Klejnowskiej, działaczki PiS, która - według polityków Solidarnej Polski - miała omotać jednego z działaczy tej partii, Mariusza Łuszczka. Wszystko po to, by ten dostarczał Klejnowskiej dokumenty ziobrystów. Dzięki temu PiS miał szybciej organizować konferencje i podbierać pomysły Solidarnej Polski.

Podczas spotkania z dziennikarzami Klejnowskiej bronił rzecznik PiS Adam Hofman. - Z Ziobrą jest tak: miał być delfinem, chciał być rekinem, a został leszczem. Będę występował w obronie zaatakowanej przez tych facetów, damskich bokserów, pracownicy mojego biura Ilony Klejnowskiej - mówił Hofman.

- Jeśli te insynuacje, które nie mają nic wspólnego z prawdą, będą się powtarzać, będę występował na drogę prawną. Także w sądzie będę bronił jej dobrego imienia, bo to jest niegodne mężczyzn, by atakowali tak niewinną kobietę - dodał. Mówił też, że partia Ziobry się sypie. - Nie tylko współpracownicy przychodzą do mnie, ale również posłowie i nadają jedni na drugich - wyjaśnił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM