Ekspertka o zawieszeniu Kalisza: "Nosił wilk razy kilka..."

- Pan poseł Kalisz to mądry człowiek, ale jednak za bardzo uwierzył we własną bardzo mocną pozycję w swojej formacji - twierdzi politolog dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. - Sposób, w jaki drażnił lidera swojej partii, był dość spektakularny - dodaje. W ocenie ekspertki Ryszard Kalisz, po nagłośnionym przez media dołączeniu do ruchu Europa Plus, powinien był spodziewać się zawieszenia w prawach członka SLD.
- Pewne sprawy w ramach formacji, w której wszyscy chcą pozostać, powinny być załatwiane bez jupiterów i bez kamer. To jednak są gabinetowe, dyplomatyczne rozmowy. To jest ta domowa kuchnia, której się nie pokazuje. A panowie Kalisz i Miller bez kamer już chyba w ogóle nie rozmawiali - mówi dr Pietrzyk-Zieniewicz z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. W jej ocenie zarząd partii nie miał innego wyjścia - musiał zawiesić Kalisza.

- Nic dziwnego, że Leszek Miller poczuł się urażony, bo o tego rodzaju aliansach najpierw zawiadamia się własną formację - twierdzi ekspertka. - Takie zachowanie zwiększa poczucie, że coś tam w ramach partii jest nie do końca w porządku - zaznacza. Politolog przekonuje, że w takiej sytuacji Ryszard Kalisz powinien był spodziewać się zawieszenia.

Miller musiał zawiesić Kalisza. Musi być jasne, kto rządzi

- Nie mogli zachować się inaczej, ponieważ w takim bezpośrednim starciu z liderem formacji lider musi postawić sprawę ostro. Musi być jasne, kto rządzi partią. Inaczej Leszek Miller, mówiąc językiem samurajów, straciłby twarz - mówi dr Pietrzyk-Zieniewicz. A no to, zdaniem ekspertki, szef SLD nie może sobie pozwolić, bo nie ma w partii wystarczająco silnej pozycji.

Jaki będzie kolejny krok władz Sojuszu? Trudno to przewidzieć. - Zawieszenie to, mówiąc szkolnym językiem, jest danie czasu na poprawę - twierdzi ekspertka. To, czy Ryszard Kalisz pozostanie w SLD, będzie zależało od decyzji, jakie podejmie w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Jeśli postawi na współpracę z Aleksandrem Kwaśniewski i Januszem Palikotem, być może będzie musiał pożegnać się ze swoją macierzystą formacją.



DOSTĘP PREMIUM