Co dalej z Glińskim? "Trudno będzie to kontynuować"

- Ta sprawa przypomina farsę - mówił o "projekcie Gliński" Roman Imielski. Zdaniem gości Poranka Radia TOK FM konstruktywne wotum nieufności miało dla PiS polityczny sens, jednak gwiazda prof. Glińskiego zgaśnie zaraz po przegranym głosowaniu. Naukowiec nie będzie już mógł występować jako techniczny kandydat na premiera. - Teraz trudno będzie to kontynuować - podkreślał Andrzej Godlewski.
Dziś w Sejmie odbędzie się zapowiadane od miesięcy głosowanie nad konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska. Wniosek i kandydaturę prof. Piotra Glińskiego będzie uzasadniał Jarosław Kaczyński.

Dziś głosowanie nad wotum nieufności wobec rządu Tuska

- Ta sprawa przypomina farsę - powiedział w Poranku Radia TOK FM Roman Imielski. Zdaniem dziennikarza "Gazety Wyborczej" zespół prof. Glińskiego, choć przedstawiany jako inicjatywa pozaparlamentarna, jest sterowany przez PiS. - Patrząc na prof. Glińskiego widzę twarz Jarosława Kaczyńskiego. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić, że powstanie jakikolwiek rząd będący inicjatywą PiS, którego prawdziwym premierem nie byłby Jarosław Kaczyński - wskazywał Imielski.

- Dla prof. Glińskiego dzisiejszy dzień może być o tyle smutny, że przestanie być premierem technicznym - stwierdził Andrzej Godlewski z TVP. Dziennikarz przypomniał, że prof. Gliński organizował spotkania swego zespołu eksperckiego przypominające posiedzenia rządu. - Teraz trudno będzie to kontynuować.

- To jest ćwiczenie propagandowe, które może mieć swój pozytywny skutek dla PiS, bo utrzymuje zainteresowanie mediów - dodał Adam Szostkiewicz z "Polityki". Zdaniem publicysty partia Kaczyńskiego stara się przekazać wyborcom, że posiadając poważnego kandydata i poważny program, depcze Platformie po piętach. - To ma swój polityczny, mobilizacyjny sens - przyznał Szostkiewicz.

DOSTĘP PREMIUM