Jarosław Kaczyński z tabletem w Sejmie. "Przebił Palikota"

Podczas sejmowej debaty Jarosław Kaczyński zaskoczył wszystkich. Wyjął tablet i odtworzył z mównicy fragment przemówienia Piotra Glińskiego. W ławach rządowych zapanowała konsternacja, Donald Tusk z kwaśną miną wiercił się w fotelu. - Kaczyński przebił dziś Palikota - skomentował ekspert od marketingu politycznego Norbert Maliszewski.
- Pozwolę sobie, żeby jednak spróbować, przynajmniej główne tezy tego wystąpienia, tyle tylko, że sądzę, że najlepszy będzie tutaj autentyk. Stąd proszę państwa... - takie zdanie w pewnym momencie zaskoczyło obecnych w Sejmie. Jednak prawdziwe zdziwienie przyszło chwilę później.

Jarosław Kaczyński, mimo że znany jest ze swojej awersji do technologicznych nowinek, wyciągnął tablet. Rozległy się szmery, a Kaczyński ze spokojną miną odtworzył wystąpienie prof. Piotra Glińskiego. Kandydat na premiera rządu technicznego wygłosił je w sejmowej sali nr 118 zaledwie dwie godziny wcześniej.

PiS ominął w ten sposób regulamin Sejmu, który uniemożliwiał wystąpienie Glińskiego podczas debaty nad wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska.

Tusk wyraźnie zdziwiony

Premier był tym wyraźnie zaskoczony, wiercił się w fotelu albo podpierał głowę ręką, przysłuchując się wystąpieniu. Czasami odwracał się do ministrów, by coś z uśmiechem skomentować. W ławach rządowych zapanowała konsternacja, posłowie PO patrzyli z niedowierzaniem, a marszałek Kopacz nie kryła zaskoczenia.

Reakcji jednak nie było. Kaczyński przez ponad kwadrans stał wyraźnie zadowolony z tabletem w rękach. Potem przystąpił do frontalnego ataku na rząd. Wcześniej zdążył jeszcze podziękować marszałek Sejmu, że pozwoliła przedstawić "chociaż w szczątkowej formie" poglądy kandydata na premiera.

"To może być odczytane jako farsa"

- Dzisiaj Jarosław Kaczyński przebił Palikota. Części się to spodoba, bo prezes PiS znany jest z tego, że nie ma konta, karty bankowej i nie prowadzi samochodu, a tu pokazuje się z gadżetem. To może podreperować jego wizerunek. Jednak dla innych to będzie niepoważne, bo mowa jest o ważnych sprawach, takich jak kryzys. To może być odczytane jako farsa - skomentował dla portalu Gazeta.pl ekspert od marketingu politycznego Norbert Maliszewski.

Według niego "to na pewno niekonwencjonalne zagranie i dzięki niemu Jarosław Kaczyński zaistnieje wszędzie w mediach. A o to z pewnością chodziło". - Warto przy okazji zauważyć, że Gliński robi z siebie kozła ofiarnego, żali się, że nie jest pokazywany w mediach - choć robi to właśnie przed kamerami. Za to dziś mamy odpowiedź jego i prezesa w formie happeningu. Premier wirtualny pokazuje się w rękach Jarosława Kaczyńskiego - zauważa Maliszewski.

DOSTĘP PREMIUM