Rozbity Kalisz w TOK FM. "Pan płacze?". Nagle: "O, dziewczyny! Wspaniale!"

Smutny (po zawieszeniu w SLD) Ryszard Kalisz opowiada o szansach wspólnej listy lewicy do parlamentu. Nagle otwierają się drzwi do studia TOK FM. Wchodzi delegacja Kongresu Kobiet: Magdalena Środa, Henryka Bochniarz i Teresa Kamińska. - O, dziewczyny! Wspaniale! - ożywia się Kalisz. - To są dziewczyny, z którymi się zawsze zgadzam. Nawet jak mówią o mnie Misio Rysio - mówi ze śmiechem polityk.
Rozmowa zaczęła się dość smutno. Przybity Ryszard Kalisz w TOK FM opowiadał o atmosferze na obradach zarządu SLD, który zawiesił go za współpracę z nową inicjatywą polityczną Aleksandra Kwaśniewskiego. - Przyjąłem to. Poddam się wszystkim procedurom. Byłem wczoraj na zarządzie. Miałem złożyć oświadczenie i wyjść, ale Leszek Miller prosił, bym został. Wysłuchałem bardzo dużo wypowiedzi. Często bardzo niesprawiedliwych, często niezwykle mnie bolących. Mówili prawie wszyscy... O mnie, ale krytycznie - eufemistycznie mówiąc - o Aleksandrze Kwaśniewskim. Powiedziałem im, że on został dwa razy prezydentem wybranym w wyborach powszechnych. I należy mu się szacunek - mówił Kalisz. Twierdził, że na spotkaniu padły mocne słowa. Nie chciał mówić o szczegółach. Powtarzał tylko, że było mu przykro...

"Po prostu jest mi przykro"

- Pan płacze? - pytał Grzegorz Chlasta.

- Nie, co pan? Po prostu jest mi przykro - mówił Kalisz: - Niech pan sobie wyobrazi. Daje pan z siebie wszystko dla partii. Poświęca pan dużą część życia rodzinnego. Pełni pan funkcje państwowe. Napisałem w imieniu tej partii kilkadziesiąt projektów ustaw...

- A co na to Aleksander Kwaśniewski?

- Jemu też było przykro. Wszystko wiedział. On dowiedział się, że w sobotę na spotkaniu struktur SLD jakiś członek SLD wystąpił i demonstracyjnie podarł list, jaki Kwaśniewski napisał (w podziękowaniu - red.) za wsparcie w którejś kampanii prezydenckich. I nikt nie zareagował. Bardzo go to zabolało.

Kalisz uważa, że jedyną szansą odzyskania wpływu wyborów lewicowych jest wspólna lista lewicowa do europarlamentu. - Układają się tak wybory: do Parlamentu Europejskiego, później samorządowe, prezydenckie i parlamentarne. Ten, kto nie wykorzysta tego sprzyjającego układu, będzie oskarżony o zaniechanie - mówił Kalisz. I wtedy do studia wkroczyła delegacja Kongresu Kobiet (to niespodzianka dla Kalisza. Kobiety były na innym nagraniu w Agorze).



Kalisz nie przekonał kobiet

- Możesz zdać relację swoim mocodawcom, że nawiązałeś kontakt z Kongresem Kobiet - śmiały się Środa i Bochniarz. Kalisz - już na poważnie - mówił, że pomysł na Europę Plus (nowa inicjatywa Kwaśniewskiego i Palikota) to idea pozapartyjnej współpracy wielu środowisk. W tym kobiecych. To one mają współtworzyć nową listę lewicy. I wtedy Kalisz został zasypany pytaniami:

- Dlaczego na tej konferencji (o inicjatywie Europa Plus) nie było kobiet? - Dlaczego przed ogłoszeniem tej inicjatywy nie było rozmów z tymi środowiskami? - Nie dość, że nie było rozmów, to było dokopywanie Wandzie Nowickiej, która jest jedną z nas. - Dlaczego Aleksander Kwaśniewski nagle się dołączył do takiego szaleńca, który gardzi kobietami?

Kalisz musiał się tłumaczyć ze sposobu, w jaki Kwaśniewski i Palikot powoływali Europę Plus. - Ja uważam, że idea się źle rozpoczęła. Ale to nie znaczy, że to jest zła idea. Kobiet nie przekonał: - Zaprosimy pana posła na kongres poświęcony partnerstwu, a potem pomyślimy o jakichś innych inicjatywach - mówiły.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM