Radziszewska chce opłat za niezasadnie wezwaną karetkę? "Być może, kiedyś"

- Być może trzeba wprowadzić opłaty dla pacjentów, którzy idą na SOR lub wzywają karetki pogotowia, zamiast iść do lekarza podstawowej opieki lub nocnej pomocy medycznej - miała zaproponować na posiedzeniu komisji zdrowia posłanka PO Elżbieta Radziszewska. - To zdanie wyrwane z kontekstu. Teraz jestem przeciwna takim opłatom, ale być może należy się zastanowić nad tym w przyszłości - zaznacza w rozmowie z portalem Gazeta.pl
"Posłanka Platformy - zresztą lekarz z zawodu - Elżbieta Radziszewska chce, by chorzy płacili za ambulans, gdy lekarz uzna, że został niepotrzebnie wezwany. Czym grozi jej pomysł? Co biedniejsi będą się bali w ogóle wzywać pomoc, żeby nie narazić się na wydatek w wysokości połowy przeciętnej emerytury" - napisał dzisiejszy "Fakt".

Tabloid przypomina, że podobne opłaty zostały już wprowadzone dziesięć lat temu, ale szybko z nich zrezygnowano.

Teraz takie opłaty byłyby kardynalnym błędem

Radziszewska w rozmowie z Gazeta.pl precyzuje, co mówiła na ostatnim posiedzeniu komisji zdrowia. - Zacytowano jedno zdanie z mojej długiej wypowiedzi. Powiedziałam, że być może wtedy, kiedy będzie sprawnie działająca podstawowa opieka medyczna i stwierdzimy, że nadal 80 proc. pacjentów niezasadnie korzysta z medycyny ratunkowej, trzeba będzie to naprawić, wyciągając konsekwencje - mówi posłanka. I dodaje. - Być może kiedyś trzeba będzie wprowadzić opłaty za niezasadne korzystanie z SOR czy karetki, ale teraz jestem temu przeciwna. Pokazuje to rzeczywistość i praktyka. Takie opłaty byłyby kardynalnym błędem - podkreśla.

80 proc. pacjentów przychodzi z błahymi schorzeniami

Po ostatnich tragicznych przypadkach śmierci dzieci posłowie podczas posiedzenia komisji zdrowia zastanawiali się, jak w przyszłości zapobiec podobnym tragediom. - Dlaczego tak się dzieje, że pacjent trafia z poważną sprawą do SOR, a tam siedzi 40 osób, które nie muszą mieć udzielonej pomocy na oddziale ratunkowym? - pyta.

- Trzeba przeprowadzić analizę na podstawie raportu NIK. Z dokumentu wynika, że w oddziałach ratunkowych bywa, że nawet 80 proc. pacjentów przychodzi z błahymi schorzeniami. Dlaczego nie ma odpowiedniego nadzoru i nie wyciąga się konsekwencji? Bo jest tak, że pacjenci, nie mając udzielonej opieki u lekarza podstawowej opieki, wzywają karetkę lub idą szukać pomocy na oddział ratunkowy - mówi posłanka.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM