"Nadchodzi przełom w polskiej polityce". Sierakowski już wie, kto zastąpi PO i PiS

"Nadchodzi kolejny przełom w polskiej polityce po 1989 roku" - pisze w "Polityce" Sławomir Sierakowski. Jego zdaniem podział na PO i PiS przechodzi do historii. A że polityka lubi dychotomie, scenę mogą zdominować dwa nowe ugrupowania. Jakie? Publicysta zaskakuje wskazując na partię Razem i NowoczesnąPL.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Wiele wskazuje na to, że nadchodzi kolejny przełom w polskiej polityce po 1989 roku" - pisze w "Polityce" Sławomir Sierakowski, założyciel i redaktor naczelny "Krytyki Politycznej".

"Jeśli Razem i Nowoczesna staną naprzeciwko siebie..."

Publicysta zauważa, że polityka lubi dychotomie. I tak w ciągu ostatniego ćwierćwiecza mieliśmy podział na okres postkomunistyczny i postsolidarnościowy z PO i PiS. Teraz, zdaniem Sierakowskiego, nadchodzi podział materialistyczny.

Partia Razem nową lewicą? Byliśmy na kongresie >>>

I to nie Paweł Kukiz będzie w nim głównym graczem. Według szefa "Krytyki Politycznej" muzyk jest gwiazdą jednego sezonu, a szansą na nowe rozdanie są NowoczesnaPL Ryszarda Petru i powstała oddolnie partia Razem. Obie tworzą "nową oś sporu w ramach istniejącego systemu". "Jeśli Razem i Nowoczesna staną naprzeciwko siebie i tak będą przedstawiane, to może uda się im zastąpić PO i PiS" - wskazuje publicysta.

Nowy spór zbuduje zamiast niszczyć?

Sierakowski zwraca uwagę, że oba ugrupowania wystrzegają się kwestii światopoglądowych, choć w praktyce obie są raczej w tym względzie liberalne. Stawiają raczej na problemy gospodarcze - Razem w duchu socjaldemokratycznym, a Nowoczesna mocno liberalnym.

Petru: Można więcej i lepiej. Czego? Wolnego rynku, konkurencji >>>

Zdaniem publicysty powstała w ten sposób nowa oś sporu może przestawić polską politykę na właściwe tory. Dotychczas bowiem spór był dla polskiej demokracji i modernizacji dysfunkcjonalny, sprowadzał się do ściągania w dół przeciwnika. Nowy spór na rozwiązania gospodarcze może być funkcjonalny. "Może dać dwie wizje rozwoju, które umożliwią zorganizowanie się społeczeństw wokół uporządkowanych, odmiennych interesów ekonomicznych, a nie ściganiu agentów czy poszukiwaniu trotylu" - wskazuje Sierakowski.

Cały tekst w najnowszej "Polityce".

DOSTĘP PREMIUM