Radosław Sikorski o wyborach w USA. "Trump to zagrożenie "Jałty 2" w porozumieniu z Putinem"

- Donald Trump to zagrożenie dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, zagrożenie takiej "Jałty 2" w porozumieniu z Władimirem Putinem, co przeważnie oznacza, że nasz region za to płaci - mówił w audycji "Światopodgląd" były minister spraw zagranicznych i były marszałek Sejmu Radosław Sikorski
Były szef MSZ nie wyklucza, że wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygra kandydat Republikanów Donald Trump. Jak stwierdził, Polska może mieć utrudnione relacje z USA także w przypadku zwycięstwa Hillary Clinton. - Uważam, że sytuacja Polski będzie trudna niezależnie od tego, kto wygra. Wicepremier polskiego rządu porównał obydwu kandydatów do dość ciężkich, nieprzyjemnych chorób. To zostanie przypomniane temu, kto wygra i znajdzie się w Białym Domu - mówił Radosław Sikorski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz w TOK FM.

- Trump to zagrożenie dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, zagrożenie takiej "Jałty 2" w porozumieniu z Władimirem Putinem, co przeważnie oznacza, że nasz region za to płaci - stwierdził Sikorski.

- Pamiętajmy, że Hillary Clinton to osoba bardzo przywiązana do ideałów demokratycznych, ale także do praw kobiet, praw dzieci. Polska jako kraj, który nie szanuje demokracji, który ma problemy z konstytucyjnym porządkiem, dla Hillary Clinton będzie dużym problemem. Większym dla niej, niż dla Baracka Obamy, bo Barack Obama się po prostu mniej Europą interesuje - zauważył były szef MSZ. - Państwo Clintonowie uważają rozszerzenie NATO za ich sukces. W związku z tym polski rząd, który ten sukces amerykański podważa, poprzez podważanie fundamentów polskiej demokracji, będzie problemem w stosunkach polsko-amerykańskich - dodał.

Rok prezydentury Andrzeja Dudy

Radosław Sikorski nie chciał wymieniać mocnych stron Andrzeja Dudy jako głowy państwa. - Mnie się podobało przedwojenne sformułowanie, że prezydent odpowiada przed Bogiem i historią. Dlatego nie rozumiem, dlaczego prezydent Duda nie do końca to brzemię odpowiedzialności bierze na siebie i dlaczego nie wybija się na niepodległość wobec szefa swojej byłej partii - mówił Sikorski. - Prezydent wobec różnych radykalnych pomysłów, które się pojawiają, miał wielką szansę zostać elementem, który Polaków łączy. Obawiam się, że z tej szansy nie korzysta, szkoda - stwierdził.

O małym ruchu granicznym z Obwodem Kaliningradzkim: "Na złość babci odmrożę sobie uszy"

Polski rząd nie zdecydował się na wznowienie małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim, tłumacząc to względami bezpieczeństwa. To oznacza, że Rosjanie nie mogą przyjeżdżać bez wiz. - Rząd uprawia propagandę wewnętrzną przy pomocy spraw zagranicznych. Obawiam się, że znowu chce pokazać, jaki to jest twardy w relacjach z Rosją. To jest filozofia w stylu "na złość babci odmrożę sobie uszy". Uważam, że my zyskujemy na tym ruchu granicznym jeszcze więcej niż Rosjanie - ocenił Radosław Sikorski.

Jak mówił, obecne sondaże wskazują, że partie opozycyjne w koalicji mogłyby w przypadku wyborów parlamentarnych przejąć władzę. Zdaniem Sikorskiego, opozycja powinna sygnalizować, że prowadziłaby zupełnie inną politykę wobec Rosji. - Trzeba pokazywać ludziom, że jest alternatywa dla nacjonalistycznej polityki zagranicznej, w której pozbawiamy się korzyści, tylko po to, by uzyskać efekt propagandowy. Trzeba pokazywać, że w wypadku zmiany władzy ten mały ruch graniczny przywrócimy - powiedział były minister spraw zagranicznych.





DOSTĘP PREMIUM