Rokita: W Ameryce ci dziennikarze poszliby do mamra

W dzisiejszym komentarzu, opublikowanym na 15 stronie "Dziennika Gazety Prawnej", Jan Rokita pisze o "Narodowym Froncie Potępień krakowskiej prokuratury" w obronie dziennikarzy Skórzyńskiego i Gierszewskiego. To jeden z pierwszych głosów broniących w tej sprawie prokuratury.
Prezydent: Wolność słowa fundamentem>>

- Klątwy rzucane dziś na prokuratorów i argumenty, powielane na prawo i lewo, są raczej skutkiem intelektualnego owczego pędu i poważnej słabości myślenia o państwie - pisze w swoim komentarzu Rokity o argumentach tych, którzy dziennikarzy TVN24 i Radia ZET bronią.

- Gdyby nad Wisłą byłaby Ameryka, a nie Polska, to Skórzyński i Gierszewski zostaliby posłani do mamra - pisze Rokita.

Krzysztof Skórzyński i Mariusz Gierszewski zostali w ostatnich dniach przez prokuraturę w Krakowie oskarżeni o ujawnienie tajemnicy śledztwa, poprzez zacytowanie zeznań prokuratorów z Radomia, do których dotarli. W obronie oskarżonych dziennikarzy, co zauważa sam Rokita, wystąpiły bardzo licznie organizacje, media, urzędy i środowiska. Protestowała TVP i TVN, Rada Etyki Mediów i polski Press Club, rzecznik praw obywatelskich i sam prezydent. Politycy od prawa do lewa, oraz prawnicy.

Jednak, jak pisze Rokita, oni wszyscy się mylą, co "wie każdy student pierwszego roku prawa, który rozumie kodeks karny". Rokita, który sam jest prawnikiem, tłumaczy w długim komentarzu artykuł 241 KK, pod który podpadli dziennikarze. Wydaje się nie rozumieć dlaczego, skoro prawo "jest tak jednoznaczne", tyle środowisk wzięło dziennikarzy w swoją obronę.

Przypomina o przypadku Zbigniewa Ziobry, który usłyszał zarzut z tego samego paragrafu, za ujawnienie tajnych dokumentów ze śledztwa premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Były polityk, a teraz komentator "DzGP", pisze że przepis ten "jest kompletnie bezrozumny", ale retorycznie pyta "czy mało jest bezrozumnych przepisów kodeksu karnego?".

Na koniec Rokita pisze, że "Uczestnicy Narodowego Frontu - nie biorąc się za naprawianie chorego kodeksu, ale bez namysłu atakując prokuraturę - pewnie by się mocno zdziwili, gdyby im powiedzieć, że są faktycznymi współsprawcami tej słabości".

"Mówią o prawie, a nie maja pojęcia"

- To wyłącznie problem ludzi, którzy mówią o prawie, nie mając o nim bladego pojęcia - tak słowa Jana Rokity skomentował prof. Piotr Kruszyński, obrońca Krzysztofa Skórzyńskiego.

W obronie dziennikarzy wystąpiło środowisko dziennikarskie oraz m.in. prezydent Lech Kaczyński.

DOSTĘP PREMIUM