Migalski: Lech Kaczyński wygra, bo jest długodystansowcem

Poparcie dla Donalda Tuska utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. Zdaniem PiS, to źle wróży przewodniczącemu PO. Dlaczego? Lech Kaczyński "powoli, ale systematycznie zmniejsza dotychczasowy dystans".
Ostatnie sondaże "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" pokazują, że liderem prezydenckiego wyścigu - ze znaczną przewagą nad rywalami - jest nadal Donald Tusk.



Za obecnym premierem, choć ze sporą stratą, jest Lech Kaczyński, którego gonią Andrzej Olechowski oraz Jerzy Szmajdziński.



Zdaniem Marka Migalskiego, sondaże prezydenckie pokazują, że poparcie dla Tuska utrzymuje się na tym samym poziomie, natomiast dla Lecha Kaczyńskiego systematycznie wzrasta. To dobrze wróży obecnemu prezydentowi.

"Walka o prezydenturę w tym roku przypominać zaczyna słynny bieg na 3000 metrów z przeszkodami z Olimpiady 1980 roku w Moskwie. (...) na początku ostro do przodu wypalił Tanzańczyk Filibert Bayi, pozostawiając w tyle wszystkich innych zawodników, także naszego Bronisława Malinowskiego. I biegł tak sobie przez prawie cały dystans, po czym nasz reprezentant powoli zaczął dochodzić do Tanzańczyka, by na ostatnim okrążeniu wyprzedzić go i zdobyć złoto" - pisze na swoim blogu europoseł PiS.

Marek Migalski przewiduje taki sam scenariusz dla Lecha Kaczyńskiego. "Powoli, ale systematycznie zmniejsza dotychczasowy dystans. Posapując, w nie nazbyt porywającym stylu, ale jednak stopniowo skraca odległość od słabnącego i coraz bardziej spanikowanego lidera" - zauważa polityk.

Podobnego zdania jest rzecznik klubu PiS. - Poparcie dla prezydenta powoli rośnie, a dla Tuska stoi w miejscu - mówi "Rzeczpospolitej" Mariusz Błaszczak.

DOSTĘP PREMIUM