Coraz bliżej zmiany konstytucji. Projekt PiS już jutro

Zmiany w konstytucji nabierają tempa. Jutro w samo południe PiS zaprezentuje swój projekt. Z kolei Grzegorz Schetyna zapowiada, że jeszcze w styczniu do marszałka Sejmu trafią propozycje, nad którymi pracował premier i konstytucjonaliści.
PiS ma propozycję zupełnie nowej konstytucji. Bazą jest projekt z 2005 roku. Prezes partii Jarosław Kaczyński tłumaczy, że PiS wyciągnęło wnioski z ostatnich 4 lat i znacznie zmodyfikowało swoje propozycje. Po szczegóły odsyła na konferencję.

Więcej zdradza Mariusz Błaszczak. Rzecznik klubu zapewnia, że nie będzie wprowadzania systemu prezydenckiego. Chodzi raczej o zmianę przepisów rodzących konflikty na linii premier i prezydent. Ale będą też ograniczenia w liczbie posłów i senatorów.

Przyspiesza też Platforma Obywatelska. Klub zamierza przejąć dorobek konstytucjonalistów, którzy przekonali premiera, by prezydenta wybierać jak dotychczas.

Przypomnijmy, że na zakończenie dwudniowej konferencji podsumowującej dwa lata rządu Donald Tusk zaproponował, by głowę państwa wybierało Zgromadzenie Narodowe. Zmienił zdanie, bo nie chce ograniczać praw obywatelskich, a takim właśnie jest bezpośredni wybór prezydenta. Premier chciał też mocno ograniczyć jego kompetencje - między innymi prezydent straciłby prawo wetowania ustaw, zwiększyłaby się natomiast rola szefa rządu. Ostatecznie weto ma zostać, ale do jego odrzucenia w Sejmie będzie wystarczała bezwzględna większość głosów, a nie jak teraz 276.

Nie zmieniły się natomiast powody proponowanych zmian - celem jest usprawnienie rządów, a nie wprowadzenie rewolucji ustrojowej.

Zmiany w konstytucji jeszcze w grudniu ogłosiło PSL. Ludowcy mówią stanowcze nie jednomandatowym okręgom wyborczym i wyborze prezydenta przez parlament. Postulują też, by Senat - na wzór niemieckiego Bundesratu - stał się izbą reprezentującą samorządy.

Zmianę konstytucji i tak wymusza nasze członkostwo w Unii Europejskiej. Obowiązująca ustawa zasadnicza powstała w 1997 roku. Wtedy nie byliśmy w Unii, ani nie obowiązywał Traktat Lizboński. Teraz trzeba na przykład uregulować współpracę naszej administracji państwowej z europejską, czy sprecyzować kompetencje polskiego Sejmu i Parlamentu Europejskiego. A jeśli myślimy o wprowadzeniu euro zamiast złotego, to też nie da się tego zrobić bez zmiany konstytucji.

Sprawy związane z naszą obecnością w Unii Europejskiej mogłyby się znaleźć w osobnym rozdziale. Zwolennikami takiego rozwiązania jest SLD.

Jak zmienić konstytucję?

Ale droga od pomysłu zmian w konstytucji do ich uchwalenia jest długa. Przede wszystkim nie może tego proponować rząd, ale 92 posłów, Senat lub prezydent. Pierwsze czytanie projektu odbywa się nie wcześniej niż 30 dni od daty złożenia go w Sejmie. Jeśli zmiany dotyczą na przykład wolności praw człowieka i obywatela, hymnu, flagi i godła to między pierwszym a drugim czytaniem w Sejmie musi upłynąć 60 dni. Zmianę konstytucji musi poprzeć 307 posłów. Następnie uchwalona ustawa trafia do Senatu, który na zajęcie stanowiska ma 60 dni, ale nie może wnieść żadnej swojej poprawki.

Jeśli zmiany w konstytucji dotyczą wspomnianych już praw obywatelskich oraz symboli państwowych, ich wnioskodawca może zażądać zatwierdzenia ich w referendum. Zarządza je marszałek Sejmu.

Po uchwaleniu konstytucji przez Sejm i Senat, trafia ona do podpisu prezydenta. Na decyzję ma 21 dni. Konstytucji nie można zawetować.

DOSTĘP PREMIUM