Sejmowe komisje śledcze. Kto najszybciej skończy pracę?

Komisja hazardowa jako jedyna sejmowa komisja śledcza określiła czas swojej pracy. Już wiadomo, że nic nie wyjdzie z tych planów. Wcześniej możemy więc poznać efekty prac innych komisji. Najszybciej - prawdopodobnie - prace zakończą posłowie badający okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika.
Komisja hazardowa planowała zakończyć prace do końca lutego. Wiadomo, że terminu nie da się dotrzymać. Coraz bliżej końca są za to prace innych sejmowych komisji śledczych. - Jest to pewne zobowiązanie publiczne. Planujemy w marcu zakończyć sprawozdaniem prace komisji - mówi TOK FM przewodniczący komisji badającej okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika - Marek Biernacki. Jak podkreśla żeby praca komisji miała sens, musi zakończyć prace na określonym etapie. Nie zajmuje się bowiem wyjaśnieniem spraw kryminalnych i związanymi z nimi hipotezami, bo to leży w gestii prokuratury. Raport ma więc pokazać na przykładzie sprawy Krzysztofa Olewnika pewne luki. A to w przyszłości ma podnieść standardy pracy prokuratury i policji.

Na ostatniej prostej jest też komisja badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy. To najdłużej pracująca z obecnych komisji śledczych. Kiedy kończy prace? - Niedawno uważałem, że w kwietniu. Teraz uważam, że w pierwszym półroczu powinniśmy skończyć. Chociaż przy dokładnym badaniu sprawy, co chwilę wychodzi coś nowego - mówi przewodniczący Ryszard Kalisz. Przed komisją jeszcze przesłuchania najważniejszych świadków, w tym Jarosława Kaczyńskiego.

Wszystko wskazuje że rozpędu nabiorą tez prace budzącej ostatnio wielkie kontrowersje komisji ds. nacisków. Wiceprzewodniczący komisji Leszek Deptuła zaproponował, aby w ciągu trzech miesięcy spróbować przygotować końcowy raport z prac. Polityk chce żeby posłowie w tym czasie zrezygnowali ze zgłaszania wniosków o odwołanie przewodniczącego Andrzeja Czumy. Plan posła Deptuły może się udać, bo przynajmniej na razie posłowie pozytywnie zareagowali na te propozycje. Jeżeli więc te wszystkie zapowiedzi okazałyby się prawdziwe, za kilka miesięcy nie mielibyśmy w Sejmie żadnej komisji śledczej.

DOSTĘP PREMIUM