"Ani się nie zachwycam, ani nie płaczę". Szmajdziński o sondażach

- Nie po to startuje się w zawodach, żeby wychodzić na kort i powiedzieć, że ten mecz mam przegrany - dlatego jak mówi Jerzy Szmajdziński nie przejmuje się sondażami. Ostatnie dają kandydatowi SLD na prezydenta zaledwie 7 proc. poparcia.
- Ani się nie zachwycam, ani nie płaczę - tak Jerzy Szmajdziński podsumował pytania o sondaże prezydenckie. Notowania z ubiegłego tygodnia pokazały, że liderem wyścigu niezmiennie jest Donald Tusk. Polityk SLD zajął czwarte miejsce z 7 proc. poparcia. - Nie po to startuje się w zawodach, żeby wychodzić na kort i powiedzieć, że ten mecz mam przegrany. Trzeba zrobić wszystko, żeby jak największą grupę wyborców zachęcić do głosowania i to jest cel kandydata - przedstawił swoje credo Szmajdziński w Poranku radia TOK FM.

Choć sondaże nie dają kandydatowi Sojuszu szans na sukces wyborczy - Szmajdziński nie traci nadziei i wiary. Podkreśla, że wszystko w rękach wyborców. Według wicemarszałka Sejmu politycy zbyt dużą wagę przykładają do zachwalania swoich kandydatów. - Więcej pokory i skromności u tych polityków, którzy mówią: głosujcie na kandydata X czy Y. Wyborcy mają swój rozum i nie zawsze reagują na takie zachęty - powiedział.

Kampanię widzę bardzo kulturalną

Jerzy Szmajdziński wierzy, ze w kampanii prezydenckiej uda się uniknąć obrzucania błotem. Skąd to przekonanie? Bo - jak tłumaczył - "kandydaci to ludzie kulturalni". - Jeśli tacy są kandydaci, to będą wpływać na sztaby żeby nie zajmowały się brudem, błotem - wyjaśnił. A co jeśli obrzucania błotem nie da się uniknąć? Zdaniem kandydata Sojuszu kandydaci którzy będą korzystać z takich metod "sami sobie wystawią świadectwo".

Wiadomo, że kampania Szmajdzińskiego będzie kulturalna - ale nie wiadomo nadal ile będzie kosztowała. - Nie ma decyzji z jakich środków będziemy korzystali - przyznał. - Na szczęście nie można wydać dużo, więcej niż 12 mln zł. Nie sądzę żebyśmy przekroczyli połowę tej kwoty - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM