Politycy ogrzewają się w blasku sportowców

Nim polscy piłkarze ręczni wiedzieli, jakie miejsce zajmą w mistrzostwach Europy, na spotkanie zdążył zaprosić ich prezydent Lech Kaczyński. Wpisuje się to w zauważalną od kilku lat praktykę - przy okazji jakiegokolwiek sukcesu polskich sportowców, politycy muszą brać w tym udział: nagradzając orderami lub zapraszając na uroczyste śniadanie.
"Zawsze można ogrzać się w blasku sportowców"


We wrześniu 2009 r., gdy mistrzostwo Europy zdobyli polscy siatkarze, ogrzać się w ich blasku udało jedynie Donaldowi Tuskowi. Jak tłumaczyli działacze PZPS - bo musieli się tłumaczyć - sportowcom zmęczonym po całym turnieju, nie starczyło sił na kolejną wizytę, nawet w Pałacu Prezydenckim.

Tym razem współpracownicy prezydenta Kaczyńskiego nie chcieli popełnić tego samego błędu i piłkarzy ręcznych zaproszono już w piątek, gdy wiadome było, że zagrają w półfinale. - Nie chciałbym być złym prorokiem, ale mam nadzieję, że ten fakt, że niejako awansem piłkarze ręczni zostali zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego nie będzie miał wpływu na wynik meczu - skomentował złośliwie jeszcze przed półfinałowym meczem rzecznik rządu Paweł Graś.

Czwarte miejsce mistrzostw Europy to największy dotychczasowy sukces polskich piłkarzy ręcznych w historii tej imprezy, ale nie jest to pozycja, która w pełni zadowala i kibiców i samych sportowców (srebrnych i brązowych medalistów mistrzostw świata z 2007 i 2009 r.). Po raz pierwszy Lech Kaczyński spotyka się zatem nie z medalistami, lecz zdobywcami czwartego miejsca.

Lans ze sportowcami

Spotkania najwyższych urzędników w państwie ze zwycięskimi sportowcami mają w Polsce długą tradycję. Do intensywniejszych kontaktów polityków ze sportowcami doszło w ostatnich latach: za rządów Donalda Tuska i prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

- Brakuje nam takich herosów jak Wy - mówił kilka miesięcy temu Donald Tusk po spotkaniu ze zwycięskimi siatkarzami, których - w imieniu prezydenta - odznaczył także krzyżami orderu odrodzenia Polski.

Kilka tygodni wcześniej z medalistami mistrzostw świata w lekkoatletyce udało się spotkać zarówno prezydentowi, jak i premierowi. Najpierw uroczyste śniadanie ze sportowcami zjadł Donald Tusk (- Dzięki waszemu wysiłkowi Polska stała się pierwszą potęgą lekkoatletyczną wśród państw Unii Europejskiej. A dodatkowo wszyscy mamy lekką radość z tego, że w Berlinie wyprzedziliśmy Niemcy - potęgę było nie było... - mówił premier). Kilka dni później, medalistów w Ogrodach Belwederu odznaczył Lech Kaczyński (- Czy komuś to się podoba czy nie podoba, sport w dzisiejszym świecie odgrywa olbrzymią rolę. Sukcesy w sporcie mają istotne znaczenie dla prestiżu państwa - mówił prezydent).

Piłkarze ręczni z trenerem Bogdanem Wentą na czele spotykali się już z premierem. W lutym ubiegłego roku po tym, jak zdobyli brązowy medal mistrzostw świata, przekazali Donaldowi Tuskowi specjalną koszulkę ze swoimi autografami.

Odznaczenia za wybitne osiągnięcia sportowe otrzymali także medaliści igrzysk olimpijskich z Pekinu w 2008 r. Medale otrzymali jednak nie w kancelarii prezydenta w Warszawie, lecz w Wiśle. Przy okazji prezydent odznaczył wówczas Adama Małysza, który na co dzień mieszka w Wiśle.

"Małysz, Jędrzejczak - z nimi także spotykali się politycy"


Rekordowa polityczna reprezentacja pojawiła się w Wiedniu na Euro 2008. Mecz Polska - Austria osobiście oglądał prezydent Lech Kaczyński, kilku ministrów oraz 50 parlamentarzystów. Na wiedeńskim stadionie zabrakło wielkiego miłośnika piłki nożnej premiera Donalda Tuska (było to niedługo po słynnej wycieczce na Macchu Pichu).

DOSTĘP PREMIUM