Posłowie debatują o zakazie palenia. Tylko Lewica jest przeciw

Posłowie PSL i PiS popierają całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych m.in. w restauracjach i dyskotekach. Platforma jest podzielona i walczy o liberalizację tak restrykcyjnych przepisów. Przeciw są parlamentarzyści lewicy.
Dziś w Sejmie odbyła się debata na ten temat.- Głównym celem naszej ustawy jest ochrona palących przed biernym paleniem. A ono zabija, są na to badania - przedstawiał pozostałym posłom projekt komisji Czesław Hoc z PiS-u. Dowodził, że w Polsce taki projekt jest potrzebny, bo w Europie już wprowadzono taki zakaz w wielu krajach. - U nas będzie to ustawa bardzo nowoczesna - twierdził i dodawał, że projekt wcale nie jest tak restrykcyjny, jak się powszechnie sądzi.



Jednak w czasie debaty okazało się, że Platforma ma wątpliwości, czy projekt musi być aż tak restrykcyjny, szczególnie jeśli chodzi właśnie o całkowity zakaz w restauracjach. - Na jednej szali stawiamy bowiem wolność, a na drugiej zdrowie Polaków. Państwo demokratyczne powinno więc wypracować takie prawo, aby nie przesadzać - zauważała Beata Małecka - Libera z PO. Jedna z dziś złożonych poprawek przez Platformę, nad którą potem będą głosować posłowie, pozwala na tworzenie palarni w większym lokalu gastronomicznym, w mniejszych - to jego właściciel będzie decydować, czy ma to być lokal dla palących czy niepalących.

Ale Tomasz Latos z PiS-u dowodził, że "dym tytoniowy nie zna granic", więc podziały na strefy dla palących i niepalących jest sztuczny. - Jeśli więc zaakceptujemy ten wniosek to praktycznie pozwolimy na palenie wszędzie - zauważał i straszył, że z powodu biernego palenia rocznie w kraju umiera 2 tys. Polaków.

"Obywatele mają swój rozum, poseł nie może zakazywać"

Przeciwko takiej ustawie jest lewica. - Próbujemy narzucić coś obywatelom i chcemy decydować za nich, że muszą praktycznie rzucić palenie. Jesteśmy za wolnością. Obywatele mają swój rozum. Poseł nie może zakazywać, to jest domena konserwatystów - twierdziła Elżbieta Streker - Dembińska z SLD. Wtórował jej kolega z partii Marek Wikiński. - Nie palę i nie paliłem. Jestem pewien, że każde dziecko wie, że palenie szkodzi i zachęcam do rzucenia tego zgubnego nałogu. Ale mimo wszystko jestem przeciwko tej ustawie. Nie możemy zamykać palaczy w domu, bo do tego ta ustawa prowadzi- mówił. Dowodził, że nawet politycy Platformy i PiS-u wcześniej byli przeciwni tak restrykcyjnej ustawie: minister zdrowia Ewa Kopacz, premier Donald Tusk i prezes PiS Jarosław Kaczyński i na potwierdzenie cytował ich wypowiedzi.



- Panie pośle jest pan jednym z przedstawicieli Polaków, ale nie tych obywateli, którzy szanują zdrowie - odpowiadał mu Aleksander Sopliński z PSL-u. Ludowcy opowiadają się za wprowadzeniem bardzo restrykcyjnej wersji projektu ustawy. - Musimy, bo z powodu biernego palenia rocznie umiera 80 tys. Polaków. Koszty ich leczenia sięgają 24 mld zł rocznie - dodawał. Rozwiewał także wątpliwości przedsiębiorców, którzy obawiają się, że po wprowadzeniu zakazu palenia w Polsce spadną ich dochody. - W innych krajach rzeczywiście spadły one o 10 proc., ale po pół roku wszystko wróciło do normy - przekonywał.

Posłanka PiS: Jako uczennica byłam pod presją palaczy

Dyskusja, w której bierze udział bardzo niewielu posłów tylko momentami się ożywiała. - W liceum musiałam się męczyć i była pod presją tych uczniów, którzy palili. Czy osoby palące zdają sobie z tego sprawę jak bardzo wywierają presję na tych niepalących - wyznawała Anna Paluch z PiS-u. - To do jakiego liceum pani chodziła, gdzie uczniowie byli zobowiązani do palenia papierosów. Z tego wynika, że źli komuniści przez palenie wyginęli, a pani przeżyła - odpowiadał jej Jerzy Wenderlich z SLD.

Dymek zakazany w restauracjach, palarnie w domach zakonnych i szpitalach psychiatrycznych

Prace nad taką ustawą trwają już od ponad trzech lat. Projekt ustawy antynikotynowej, który zaakceptowała pod koniec stycznia sejmowa komisja zdrowia wprowadza całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych. Nie będą mogły być wydzielane tam nawet palarnie, choć Platforma walczyła w komisji zdrowia, aby ten przepis nie był aż tak restrykcyjny. Ale wówczas bezskutecznie. PO zgłosiła jednak swój postulat jako wniosek mniejszości - posłowie będą więc nad nim głosować.

Palenie ma być także niedozwolone na przystankach autobusowych, dworcach, pociągach, a nawet służbowych samochodach. Dymek w pracy będzie dozwolony tylko pod warunkiem, że pracodawca utworzy w zakładzie palarnię. Tyle, że nie będzie miał takiego obowiązku. Całkowity zakaz obejmie także szkoły - poza uczelniami wyższymi (gdzie będą mogły powstawać palarnie), szpitale i ośrodki kultury. Projekt komisji zdrowia umożliwia tworzenie miejsc do palenia w domach pomocy, domach zakonnych, szpitalach psychiatrycznych, hotelach i schroniskach. Jeśli palacz zapali w miejscu niedozwolonym dostanie mandat w wysokości nawet 500 zł.

E-papierosy można produkować

Z projektu ustawy antynikotynowej w trakcie prac w komisji zdrowia wykreślono zakaz produkcji i sprzedaży elektronicznych papierosów. Zniesiono także 20 tys. zł kary dla właścicieli obiektów, w których obowiązywać będzie zakaz palenia - wcześniej posłowie proponowali, aby także oni ponosili odpowiedzialność za to, że ktoś u nich zapali. Dostaną jedynie mandat w wysokości 5 tys. zł za np. brak tabliczki z informacją o strefie wolnej od dymu tytoniowego. Nie będzie także zakazu palenia w samochodach prywatnych, na balkonach czy 20 metrów od budynków od użyteczności publicznej - takie pomysły pojawiały się w pierwotnym projekcie ustawy.

Po drugim czytaniu wniesione przez posłów poprawki trafią do komisji zdrowia. Potem odbędzie się głosowanie.

Czy jesteś za całkowitym zakazem palenia w restauracjach?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM