Komisja hazardowa: "Sobiesiak pojechał po bandzie"

- To chyba największa sensacja tego przesłuchania - tak o wniosku Ryszarda Sobiesiaka o utajnienie obrad komisji mówił Wojciech Czuchnowski, dziennikarz śledczy Gazety Wyborczej.
Wystąpienie przedsiębiorcy przed śledczymi Czuchnowski określił mianem "orędzia". - Można było się spodziewać takiej retoryki - komentował na antenie Radia TOK FM Czuchnowski - Sobiesiak "pojechał po bandzie" - poszedł na zwarcie ze wszystkimi: z urzędnikami, z politykami, z mediami.

- Ciekawym preludium dla dzisiejszego przesłuchania było wejście Sobiesiaka do Sejmu - relacjonował dziennikarz Gazety Wyborczej - Otoczyli go wtedy dziennikarze, a on ich odpychał, nazwał "swołoczą", a kamery zasłaniał marynarką.

Sobiesiak zaprezentował się jako twardziel

Zdaniem Wojciecha Czuchnowskiego całą swoją wypowiedź Ryszard Sobiesiak oparł na prezentacji siebie jako człowieka osamotnionego w walce z całym światem.

Wedug dziennikarza w samym wystąpieniu przedsiębiorcy przed komisją śledczą nie było nic zaskakującego, poza jego agresywną, twardą retoryką. - On jest człowiekiem, który nie ma zamiaru nikogo przepraszać; to on grozi sądem, nie będzie się tłumaczył i nie pozwoli się poniżać. Sobiesiak zaprezentował się jako twardziel - podsumował Wojciech Czuchnowski na antenie Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM