Prawybory w PO. "Wynik głosowania można sfałszować"

Prawybory w PO to pierwsze w polskiej polityce głosowanie na taką skalę. Po raz pierwszy członkowie partii dostaną szansę wybrania swojego kandydata na prezydenta przez internet. - Wynik głosowanie będzie można łatwo zmienić, takie przypadki miały już miejsca - ostrzegają eksperci. - Na pewno nie będzie amatorszczyzny - zapewnia Grzegorz Dolniak.
Niemal 46 tys. członków PO będzie miało szansę wybrać swojego kandydata na prezydenta. Do wyboru albo Bronisław Komorowski, albo Radosław Sikorski. Jak ujawnił wczoraj Donald Tusk, nazwisko kandydata poznamy jeszcze przed Wielkanocą, kiedy zakończy się liczenie wszystkich głosów.

Gazeta i dwie koperty

Głosować w prawyborach będą mogli tylko członkowie PO zarejestrowani do wczoraj w bazie komputerowej - Centralnym Systemie Członków. Do wyboru mają dwie metody głosowania: korespondencyjnie lub przez internet.

Karty do głosowania będą dystrybuowane poprzez partyjną gazetę "POgłos", która jest wysyłana do wszystkich członków Platformy. Na jednej ze stron gazety zostanie wydrukowana karta do głosowania, którą po wypełnieniu będzie można odesłać w specjalnie załączonej kopercie.

Jednocześnie z wyborczym egzemplarzem "POgłosu" każdy członek PO dostanie drugą kopertę, w której będą znajdowały się dane logowania do specjalnego serwera oraz unikalny login i hasło. Po ich wpisaniu system otworzy stronę głosowania, na której będzie można zaznaczyć wybór kandydata. Login i hasło będą jednorazowe - za ich pomocą będzie można zagłosować tylko raz. Nad całością internetowego głosowania ma czuwać komercyjna firma - jej nazwy Grzegorz Dolniak nie chciał nam zdradzić.

Żeby uniemożliwić podwójne głosowanie, każdy głosujący członek partii do koperty z kartą będzie musiał włożyć także oryginalną kopertę z jednorazowymi kodami. Osoby, które otworzą kopertę z kodami nie będą więc miały możliwości wysłania ważnego głosu pocztą.

Czy to bezpieczne? "Niekoniecznie"

O ile korespondencyjna metoda głosowania nie wzbudza większych wątpliwości, o tyle proponowane przez PO głosowanie przez internet niesie już za sobą szereg problemów.

- Może być tak, że ktoś złośliwy napisze jakiegoś wirusa, który będzie atakować komputery i modyfikować głosy członków Platformy. Jest jeszcze problem, który istnieje po drugiej stronie. W jaki sposób członkowie PO mogą mieć pewność, że - nawet jeśli ich głosy dotrą do serwera w takiej formie, jakiej sobie życzyli - zostaną rzeczywiście tak policzone? - zastanawia się dr Filip Zagórski z Politechniki Wrocławskiej.

Zgodnie ze statutem Platformy, "głosowania w sprawach personalnych są tajne". Eksperci oceniają, że tajność głosowania w zaproponowanej przez PO formie oznacza, że ich wynik nie będzie weryfikowalny. - Jest to równoznaczne z tym, że będzie mógł on zostać zmieniony bez możliwości sprawdzenia wyniku przez głosujących - tłumaczy Grzegorz Gądek zaangażowany w projekt e-głosowania w Polsce.

W jaki sposób? - Albo może zrobić to firma źle pisząc oprogramowanie służące do zliczania głosów, albo ktoś może się włamać na serwer służący do zliczania głosów i zmienić wyniki. Takie przypadki miały miejsce w prawdziwych wyborach - tłumaczy dr Zagórski.

Tusk: System jest szczelny

- Przygotowaliśmy system, który gwarantuje szczelność i przejrzystość - przekonywał wczoraj na konferencji prasowej Donald Tusk. Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak twierdzi, że głosowanie przez internet - a właściwie intranet, wewnętrzną sieć Platformy - będzie obsługiwane przez specjalistów. - Na pewno nie będzie ani przypadkowości, ani amatorszczyzny - zapewnia.



Jeszcze przed końcem lutego rozpocznie się wysyłka wyborczego "POgłosu". Głosowanie ma potrwać do końca marca. Za przebieg prawyborów odpowiedzialna jest Hanna Gronkiewicz-Waltz.

DOSTĘP PREMIUM