Sikorski: Nie byłem zaproszony do salonki. Kancelaria: Był

Lech Kaczyński i Radosław Sikorski razem, ale osobno, lecieli do Kijowa na zaprzysiężenie Janukowycza. Prezydent nie zaprosił ministra do swojej salonki. Co mogło zepsuć atmosferę? Sprawa "haków na Sikorskiego" - Powiedziałem sprawdzam i okazało się, że Kaczyńscy nic nie mają w kartach - mówi Sikorski. Kancelaria twierdzi, że Sikorskiego zaprosiła.
Dziś w Kijowie odbyły się uroczystości zaprzysiężenia Wiktora Janukowycza na prezydenta Ukrainy. Polskę reprezentowali Lech Kaczyński oraz Radosław Sikorski. Lecieli jednym samolotem. Ale osobno.

- Byłem zaproszony jako minister spraw zagranicznych, a taki zaszczyt spotkał niewielu moich kolegów ministrów - mówił reporterce radia TOK FM. - Przyjąłem zaproszenie do samolotu, ale nie miałem zaproszenia do salonki prezydenta - powiedział. Kancelaria Prezydenta upiera się, że Sikorskiego do viproomu zaproszono, ale okazuje się, że nie do tego z prezydentem. W programie wizyty Sikorski figuruje jako gość saloniku nr 2. Jak się okazało zaproszenie do salonki miał Leszek Miller, który również poleciał na uroczystości zaprzysiężenia Janukowycza. A Sikorski leciał razem z dziennikarzami.

Czy Sikorski rozmawiał z prezydentem? - Może jeszcze będzie okazja - odpowiedział Sikorski.

Mariusz Handzlik, który wczoraj informował o wspólnej podróży powiedział, że to "znak wspólnego podejścia do polityki wschodniej i poparcia Polski dla strategicznego partnera, jakim jest dla nas Ukraina".Czytaj więcej

Co mogło zepsuć atmosferę. Wczoraj premier Donald Tusk ujawnił treść listu, który dostał od Kaczyńskiego ws. haków na Sikorskiego.Czytaj tutaj

Co sam minister myśli o "hakach na Sikorskiego"? - Po raz kolejny powiedziałem braciom Kaczyńskim sprawdzam i okazało się, że w kartach nic nie mają. Polacy ocenią ten styl prowadzenia polityki - dodał Sikorski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny