Sikorski: Wygram, bo ludzie już nie chcą obciachu

Radosław Sikorski przedstawił w "Przekroju" wizję swojej prezydentury. - Chciałbym być prezydentem w wersji light - mówi. Przy okazji znów atakuje Lecha Kaczyńskiego, który miał mu wypomnieć, że pochodzi z "parszywej Bydgoszczy".
- Nie aspiruję do roli prezydenta, który by obalał, czy odwoływał premierów albo nawet chciał współrządzić. Tu się z Bronisławem Komorowskim różnimy - mówi Sikorski. Według niego, prezydent powinien w większości przypadków ściśle pomagać rządowi. - Prezydent powinien się trzymać bardzo blisko stanowiska rządu i je reprezentować - twierdzi.

Jedynymi wyjątkami powinny być sfery: spraw zagranicznych i obronności. W tych obszarach prezydent ma szerokie kompetencje, a poza tym nimi właśnie szczególnie interesuje się Radosław Sikorski.

Prezydent w wersji light

Według ministra spraw zagranicznych, prezydent powinien również do minimum ograniczyć stosowanie weta. Jego zdaniem, prezydent mógłby zadeklarować, że podpisze każdą ustawę rządu, jeśli nie przyniesie ona negatywnych skutków dla obywateli i państwa, co ułatwiłoby rządzenie. Swój styl działania podsumowuje stwierdzeniem: - Ja chciałbym być takim prezydentem w wersji light.

Sikorski wierzy też, że dzięki takiemu podejściu oraz doświadczeniu w polityce międzynarodowej pokona Lecha Kaczyńskiego. - Ludzie już nie chcą obciachu, żeby mogli być z prezydenta dumni, a nie się go wstydzić - mówi.

"Wierzę w tolerancję Polaków"

Radosław Sikorski przyznaje, że poważnie myślał nad tym, czy żydowskie pochodzenie jego żony nie będzie powodem problemów w czasie kampanii wyborczej. Uznał jednak, że wyborcy nie zwrócą na to jakiejś szczególnej uwagi. - Mam wiarę w tolerancję Polaków. Nie zauważyłem, że żeby kłopotem był protestantyzm Jerzego Buzka czy Adama Małysza - mówi.

W wywiadzie przypomniał również swoje pochodzenie. Zaznaczył, że jest zwykłym człowiekiem z Bydgoszczy, "przykładem awansu społecznego i cywilizacyjnego". Chociaż, jak zaznacza, nie wszyscy to dostrzegają. "Pochodzisz z parszywej Bydgoszczy i żaden Oksford tego nie zamaże" - to miał mu powiedzieć Lech Kaczyński. Sikorski w latach 80 studiował na Oksfordzie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny