Żelichowski: Jesteśmy partią luzaków

- Prezes Kaczyński ogłosił, że polikwiduje wszystkie luzy w kierowaniu państwem. A my jesteśmy partią luzaków - to, według Stanisława Żelichowskiego powód, dla którego PSL nigdy nie wejdzie w koalicję z PiS-em. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówi również, dlaczego PO będzie zawsze chciała być w sojuszu z ludowcami.
Stanisław Żelichowski, poseł PSL, mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że koalicja z PO nie jest zagrożona. Zapewnia też, że będzie również trwała po następnych wyborach, nawet gdyby PO zdobyła w nich większość głosów.

- Przed wyborami partie zgłaszają szaleńcze pomysły, których nie zamierzają realizować. Jeśli mają koalicjanta, to zawsze mogą na niego zwalić winę - mówi Zelichowski. Nie obawia się również, żeby SLD kiedyś zastąpiła PSL w koalicji, bo, jego zdaniem, przez taki sojusz PO mogłaby się rozpaść.

Według Żelichowskiego, niemożliwe jest, żeby PiS wróciło do władzy, bo jego poglądy akceptuje tylko "dwadzieścia parę procent" obywateli. - Najpierw PiS musiałoby wysłać10 mln Polaków - jak postulował Jarosław Kaczyński - do Egiptu i Tunezji i wtedy zrobić wybory. Tylko wtedy mogłoby wygrać - mówi.

Partia luzaków

Żelichowski przyznał, że PiS kusiło PSL, żeby po wybuchu afery hazardowej wyszło z koalicji, dzięki czemu miał upaść rząd. - Jesteśmy lojalnym koalicjantem, a do PiS nam daleko. Prezes Kaczyński ogłosił, że polikwiduje wszystkie luzy w kierowaniu państwem. A my jesteśmy partią luzaków - opisuje powodu odmowy Żelichowski.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny