Wybory 2010. Debata Sikorski-Komorowski: zgoda ws. polityki zagranicznej, różnice ws. in vitro

Punkt godzina 13. Miejsce: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Sikorski na fotelu po lewej, Komorowski - po prawej, za nimi dwa wielkie telebimy. Między nimi na kanapie - posłanka PO Joanna Mucha i poseł Sławomir Nowak, moderatorzy dyskusji. Było krótko i bez niespodzianek. Kandydaci różnią się w niewielu kwestiach. Który zwyciężył?
Komorowski czy Sikorski? Zobacz debatę!


Debata odbyła się bez udziału publiczności i tylko przy cichej obserwacji około 100 dziennikarzy, fotoreporterów i operatorów kamer dwaj pretendenci na kandydata Platformu na prezydenta za pośrednictwem mediów starali się przekonać kolegów z partii do swojej kandydatury.

Kto wygrał? Internauci i komentatorzy podzieleni>>

Profesjonalna oprawa i kilkugodzinne próby

Zanim doszło do debaty to Platforma przygotowała się do niej już od kilku dni. O każdym z kandydatów nakręcono krótki film, który emitowano na początku spotkania. Od rana wynajęta przez PO ekipa telewizyjna ćwiczyła jej realizację, Nowak i Mucha - krok po kroku uczyli się poszczególnych etapów debaty, w tym czytania z promptera, gdzie mieli napisane, co mają konkretnie mówić. Paweł Graś, rzecznik rządu, który obeserwował przygotowania komentował poczynania posłów: - W końcu mamy kogoś, kto profesjonalnie prowadzi debaty - cieszył się.

Sami kandydaci w prawyborach - Sikorski i Komorowski - pojawili się w BUW-ie tuż po godzinie 9, przez niemal godzinę uczestnicząc w próbie. Debacie przyglądała się także żona Sikorskiego, Anne Applebaum. - Spodziewam się dżentelmenskiego pojedynku - mówił dziennikarzom szef MSZ. Nie pojawiła się za to żona Bronisława Komorowskiego.



"Moja prezydentura pokaże światu naszą odwagę"

Debatę rozpoczął Radosław Sikorski, bo tak wcześniej zadecydowano podczas losowania. Zaczął od wezwania do działaczy PO. - Prawybory to nasz sukces. Mam nadzieję, że zakorzenią się w naszej partii. Głos każdego z was waży tyle samo, niezależnie, czy mieszkacie w dużym mieście czy miasteczku - twierdził. Dopiero później mówił o swojej wizji prezydentury.

- Chcę być prezydentem, który skieruje Polskę do strefy euro i G20. Marzę o Polsce nie tylko szybkich kolei i światowej klasy uniwersytetów, ale i sukcesu gospodarczego - oświadczył i zauważał, że jako prezydent może też odegrać dużą rolę w Europie. - Mamy dziś nową Polskę nie zawszę rozumianą w świecie. Moja prezydentura pokaże światu naszą odwagę - mówił.

Sikorski przypominał, że tak naprawdę razem z Komorowskim różnic nie ma, bo walczyli o to samo. - 30 lat temu mieliśmy takie same marzenia. (...) Zostały zrealizowane - mówił.

"Podział prezydentury na krajową i eksportową to nonsens"

Ale Komorowski już starał się zaznaczać te różnice. - Podział prezydentury na krajową i eksportową to nonsens. To pachnie spółką import-eksport - przedstawiał swoją przeciwstawną wizję marszałek Sejmu. Dalej dowodził. - Prezydent powinien być katalizatorem kompromisów. Nie zamierzam uczestniczyć w gorszących sporach o samolot czy krzesło - podkreślał marszałek Sejmu. Zaznaczał też już swoje zasługi dla kraju, przypominał m.in., że od 20 lat służy państwu.

Każdy z kandydatów miał dla siebie po pięć minut na wstępie. Ale Komorowski ten czas przekroczył o 25 sekund.

Polityka zagraniczna

Pytania, które dostali Komorowski i Sikorski nie zaskoczyły. Najpierw padły te dotyczące polityki zagranicznej i spraw obronnych, czyli dziedziny, na których obaj politycy dobrze się znają (obaj byli szefami MON). - Jak pan, jako prezydent będzie współpracował w tej kwestii z rządem, kto będzie latał samolotem? - pytała Joanna Mucha.

- Trzeba realizować, to co jest w programie Platformy. MSZ zrobić głównego koordynatora polityki zagranicznej. (...) Nie możemy zamieniać prezydentury na drugi MSZ - odpowiadał Komorowski. - To jasne, że politykę zagraniczną prowadzi Rada Ministrów, a prezydent ją reprezentuje - mówił natomiast Sikorski i dodawał, że ma na myśli spotkania na szczytach NATO i wobec Stanów Zjednoczonych. - Żeby skutecznie reprezentować Polskę trzeba mieć niezbędne, osobiste atrybuty - zauważał Sikorski, tym samym sugerując, że Komorowski takiego doświadczenia nie ma.

Kandydaci w prawyborach nie różnili się wcale odpowiadając na kolejne pytanie o relacje z sąsiadami. Obaj chcą zachować je na dobrym poziomie. Nie inaczej było przy pytaniu o finansowanie wojska. Zarówno Komorowski jak i Sikorski zauważali, że obecna że ustawa, która przewiduje przeznaczenie 1,95 PKB na obronność jest dobra. - Jeśli się stawia zadania takie jak profesjonalizacja sił zbrojnych, to po prostu nie warto mieć armii zawodowej źle wyposażonej - mówił, jednocześnie przypominając, że to on jako szef MON doprowadził do jej uchwalenia. Sikorski: - My Polacy wiemy z doświadczenia, że swoje wychodzi taniej, dlatego ja broniłbym tej ustawy - oświadczył.

Weto prezydenta - zbyt silne

Politycy nie różnili się także, jeśli chodzi o stosowanie prezydenckiego weta. - Jest za silne - stwierdził Komorowski i Sikorski. Zaznaczali, że stosować je będą tylko w nagłych wypadkach.

- Weto w obecnym kształcie daje prezydentowi pokusę i iluzję współrządzenia, ale tak naprawdę daje mu władzę wkładania kija w szprychy - mówił szef MSZ. Podkreślał, że obecny rząd jest ofiarą tak silnego weta. I tu wymienił reformy, które przez nie upadły, jak np. służby zdrowia. Komorowski jednak przypominał, że zmiana uprawnień prezydenta w nadchodzącej kadencji nie będzie możliwa. - Prezydent nie może stosować weta tylko dlatego, że ma w danej sprawie inną opinię niż rząd - zauważał. Przyznawał też, że "w polityce zdarzają się szaleństwa". - Dopiero wtedy prezydent musi mieć odwagę, żeby użyć weta dla ochrony wspólnego polskiego interesu - dodawał.

Różnice ws. in vitro

Co z kolei kandydaci w prawyborach myślą na temat zapłodnienia in vitro? Okazało się, że obaj opowiadają się za stosowaniem in vitro, ale na różnych zasadach. - 20 proc. młodych małżeństw w Polsce ma problemy z uzyskaniem dziecka, to byłaby straszliwa bezduszność skazywanie tych ludzi na brak nadziei na własne dzieci - mówił Komorowski. Podkreślił, że in vitro powinno być współfinansowane przez państwo, jednak nie we wszystkich przypadkach.

- Państwo ma prawo traktować wydatek z budżetu, jako swoistą inwestycję. Refundacja powinna być, gdy jest szansa, że się urodzą dzieci zdrowe i będą dobrze wychowane, na dobrych obywateli - dodał. Co miał na myśli marszałek? Jak później precyzował, chodzi o to, że szans na wychowanie dzieci nie mają np. starsi rodzice. Dofinansowanie in vitro powinno więc być ograniczone.

Z kolei Sikorski opowiedział się za projektem posłanki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, który umożliwia stosowanie in vitro także przez pary żyjące w konkubinacie. - Mam nadzieję, że projekt ten trafi do prac sejmowych jak najszybciej, bo sprawa jest rzeczywiście poważna - zauważał sugerując tym samym, że prace nad tym projektem opóźnia marszałek Sejmu.

Pytania od internautów

Podczas debaty padły też pytania od internautów. Wybrano je spośród 1,5 tys., które przesłano za pośrednictwem strony internetowej partii. "Andzia" i "Kaczorek" pytali o zatrudnienie w Kancelarii Prezydenta. I tu się obaj kandydaci nie różnili, bo chcą zmniejszyć liczbę urzędników w niej pracujących.

- Przed wojną prezydent miał olbrzymią władzę, a miał kilkudziesięciu urzędników. Teraz ma mniejszą, a ma kilkuset - zauważał Radosław Sikorski. - Skoro z budżetu Kancelarii Prezydenta są na przykład finansowane zabytki miasta Krakowa, to ja bym ciął na zbędnych etatach, a przeznaczył więcej na zabytki. Mniej tłuszczu a więcej reprezentowania Polski na przyzwoitym, europejskim poziomie, a jak trzeba to i z przytupem - dodał. - Widok prezydenta, który wysiada ze śmigłowca w otoczeniu czterech rosłych mężczyzn z pistoletami w ręku tak, że wszyscy to widzą to przesada - ocenił z kolei Bronisław Komorowski.

Palikot nie będzie szefem Kancelarii. Giertych też nie

Sikorski uciął też spekulacje, co do ewentualnego stanowiska szefa Kancelarii Prezydenta. - Nie będzie nim Janusz Palikot - mówił, na co Komorowski odparował: - Moim nie będzie Roman Giertych, na sto procent, gwarantuję.

Pytani z kolei, gdzie udadzą się na swoją pierwszą podróż zagraniczną marszałek Sejmu zadeklarował, że będzie to Bruksela lub Wilno, natomiast Sikorski - do Brukseli.

Kto wygrał?

Który z kandydatów zwyciężył? Na końcu debaty pewniejszy wydawał się Komorowski. Sikorski starał się jeszcze raz wzywać członków PO do głosowania na swoją kandydaturę - Stoicie przed wyborem prezydentury zacnej i zachowawczej, albo śmiałej i ambitnej. Ślubuję nie zawiodę waszego zaufania. Dajemy szansę nowej Polsce i nowemu pokoleniu - apelował. Tymczasem marszałek Sejmu jakby już był pewny swojej wygranej. Wspominał bowiem o dużym poparciu sondażowym dla Platformy, a te właśnie jemu dają większą szansę na wygraną niż Sikorskiemu. - Sondaże traktuję jako szansę, a nie gwarancję. Trzeba będzie dalej pracować bardzo intensywnie, a ostatecznym sprawdzianem jest sam fakt głosowania, zarówno członków PO w czasie prawyborów, jak i w czasie wyborów prezydenckich wszystkich obywateli - dodawał.

Bronisław Komorowski kontra Radek Sikorski - zobacz cała debatę!


Sikorski czy Komorowski? Kto wypadł lepiej?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny