Prawie jak wręczenie Oscarów. PO: Pokazaliśmy prawdziwe show

Było niemal jak na ceremonii rozdania Oscarów. Reflektory, kamery, muzyka, dwóch nominowanych: Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, którzy stąpali po niebieskim dywanie oraz koperta ze zwycięzcą. - To było prawdziwe show - mówili z dumą działacze PO.
Godzina 11. Miejsce: aula Politechniki Warszawskiej. Wielki telebim, niebieski podest dla bohaterów dzisiejszego wydarzenia. Po bokach loga Platformy Obywatelskiej. Niemal setce działaczy PO z regionów, posłom i senatorom PO dopisywał humor. Nie popsuła go nawet wiadomość o niskiej frekwencji w prawyborach. Grzegorz Schetyna tłumaczył dziennikarzom: - Lepiej, żeby te 20 tys. osób wybrało naszego kandydata na prezydenta niż 15 z zarządu - mówił.

Działacze popijając kawę i jedząc kruche ciasteczka, które przygotowała dla nich partia jeszcze przed ogłoszeniem wyników wieszczyli zwycięstwo Bronisława Komorowskiego. - Dla Bronka mam te kwiaty. Na pewno wygra - mówił działacz PO z Pomorza, ściskając w ręku ogromny bukiet róż. - Sikorski raczej nie ma szans - dodawał inny.

Ogłaszanie wyników: z koperty i z wpadką

- Witam wszystkich państwa na ogłoszeniu wyników prawyborów Platformy - rozpoczął równo o godzinie 11 poseł Jakub Rutnicki, który tym razem wcielił się w rolę prowadzącego. Dlaczego zabrakło przy nim Joanny Muchy (prowadziła wcześniej debatę prawyborczą wraz ze Sławomirem Nowakiem)? - Nie ja o tym decydowałam - mówiła nam posłanka Mucha, nie kryjąc lekkiego rozczarowania. - Ale dzięki temu mogą wypromować się także inne osoby z naszej partii - próbowała wyjaśniać.

Cała ceremonia była utrzymana w iście amerykańskim stylu. Już na samym początku zaprezentowano krótkie filmy o dwóch "nominowanych" (jeden dobrze znany już z debaty prawyborczej prezentujący życiorysy polityków, drugi - fragmenty z ich spotkań w ramach prawyborów).

W ceremonii Platformy zwycięzcę ogłaszała Hanna Gronkiewicz - Waltz. Oczywiście wyniki znajdowały się w kopercie. Tyle, że tu doszło do małej wpadki. Nie dość, że prezydent Warszawy pokazała publiczności kartę z wynikami do góry nogami, to zanim oficjalnie ogłosiła zwycięzcę prawyborów to już wyniki kilkanaście sekund wcześniej pojawiły się na telebimie. Oficjalnie kandydata na prezydenta PO Gronkiewicz - Waltz ogłaszała już podczas gromkich braw. I tak jak podczas amerykańskiej ceremonii niebieski podest wbiegł Bronisław Komorowski dziękując działaczom za oddane głosy.

Nowak jak dziennikarz w wirtualnym studiu

Na tym jednak nie było końca show. - Przenosimy się teraz do naszego studia prawyborczego - ogłosił Jakub Rutnicki. Po chwili na dużym telebimie pojawił się Sławomir Nowak. Poseł znajdował się w wirtualnym studiu. Niczym, jak w prawdziwych wyborach prezentował szczegółowe wyniki - kto, jak głosował, w którym regionie najwięcej głosów oddano na Sikorskiego, a w którym na Komorowskiego, prezentował też przekrój wiekowy wyborców. Obok niego wyskakiwali wirtualne słupki i mapki.

- Teraz można składać gratulacje panu marszałkowi - ogłosił Rutnicki, gdy już zgasły kamery. Do tego aż wielu chętnych jednak nie było. Większość działaczy tłumnie ruszyła do wyjścia. - Pokazaliśmy prawdziwe show. Było lepiej niż pięć lat temu - mówili działacze PO.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny