Ministrowie nie zgadzają się z raportem Pitery o aferze hazardowej

W ciągu najbliższych dwóch tygodni urzędnicy ministerstwa sportu, finansów i gospodarki przedstawią swoje stanowiska do raportu Julii Pitery o aferze hazardowej. Jednak już wiadomo, że nie zgadzają się z postawionymi w nim zarzutami.

Zobacz, co znalazło się w rządowym raporcie o aferze hazardowej >>>



TOK FM wczoraj ujawniło rządowy dokument, który zawiera wyniki kontroli w tych resortach. Kontrolerzy zaraz po wybuchu afery hazardowej prześledzili wszystkie etapy prac nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Wyniki kontroli wskazały, że legislacja tego projektu była prowadzona w ministerstwach nierzetelnie, nieprzejrzyście, przewlekle i z naruszeniem przepisów.

Urzędnicy ministerstw: Szykujemy odpowiedzi

Julia Pitera, minister do spraw walki z korupcją, raport przekazała już do poszczególnych resortów. Te już zapowiadają, że się od niego odwołają, na co mają - zgodnie z prawem - 14 dni. "Mocną" odpowiedź na zarzuty postawione po kontroli szykują urzędnicy resortu sportu. Tym w raporcie Julia Pitera wytknęła m.in., że ich zeznania w sprawie powstawania projektu i rezygnacji z dopłat do gier (tego chciała branża hazardowa) były sprzeczne, a dyrektor generalnej Moniki Rolnik "niewiarygodne". Dodatkowo spotkań z lobbystami z branży hazardowej w resorcie nikt nie dokumentował.

- Wnioski pokontrolne dotarły do nas wczoraj popołudniu. Teraz je analizujemy. Chcemy, jak najszybciej wysłać pani minister odpowiedź - zapowiada w rozmowie z TOK FM Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Sportu. Podobne zapewnienie usłyszeliśmy w resorcie gospodarki i finansów. - Jutro jest organizowane u nas spotkanie w tej sprawie - usłyszeliśmy w biurze prasowym Ministerstwa Finansów. Ministerialni urzędnicy nie zdradzają, z którymi konkretnie zarzutami się nie zgadzają. Nieoficjalnie jednak mówią naszemu reporterowi, że wnioski w raporcie są dla niech "zaskoczeniem".

Drzewiecki: Mnie nikt nie pytał



Były minister sportu Mirosław Drzewiecki w "Poranku Radia TOK FM" sugerował nawet, że raport Pitery nie jest kompletny. Bo - jak zauważał - nikt z kontrolerów nie pytał się o jego udział w pracach nad ustawą hazardową. - Wszyscy byli przepytywani, a mnie nikt nie pytał - mówił. - Taka jest zasada, że nie może być tak, że stawia się tezę, a ten na kogo rzuca się światło nie może się odnieść - komentował Drzewiecki.

DOSTĘP PREMIUM