Drzewiecki wraca do polityki. Wyborcy mu wybaczą?

Mirosław Drzewiecki chce nadal zajmować się polityką. Jednak politycy, którzy kojarzą się z aferami, nie mogą liczyć na pobłażliwość wyborców, o czym świadczy historia Pawła Piskorskiego. Chociaż, jak mówi politolog dr Olgierd Annusewicz, Drzewiecki ma szansę powrócić do głównego nurtu polityki.
Mirosław Drzewiecki w Radiu TOK FM powiedział, że nie zmierza rezygnować z polityki. Deklaruje, że nadal chce w Sejmie zajmować się sportem. - Orliki to, w jakimś sensie, moje dziecko i kocham ten projekt. Uważam, że jeden i drugi projekt wymagają staranności i monitorowania na bieżąco - powiedział.

Czeka również na zakończenie prac komisji hazardowej i śledztwa ws. afery hazardowej. Zapowiedział już, że ma nadzieję, że po pomyślnym dla niego rozstrzygnięciu sprawy PO wystawi go w wyborach.

- Myślę, że w przypadku Mirosława Drzewieckiego taki powrót jest możliwy - komentuje politolog dr Olgierd Annusewicz. Musi jednak mocno na to zapracować.



Wyborcy rzadko przebaczają

Doświadczenie pokazuje, że wyborcy bardzo długo nie wybaczają politykom, którzy kojarzą się z aferami. Jerzy Jaskiernia był jednym z bohaterów tzw. pierwszej afery hazardowej, która wybuchła w 2003 roku. W konsekwencji stracił stanowisko szefa klubu parlamentarnego SLD. Próbował nadal działać w polityce, ale nie zdobył mandatu ani w wyborach w 2005 roku, ani w ostatnich eurowyborach.

Opinia aferzysty przylgnęła również do Pawła Piskorskiego. Oskarżono go o udział w tzw. układzie warszawskim, czyli grupie powiązanych ze sobą polityków i biznesmenów. Dzięki niemu miał nielegalnie się wzbogacić. Z powodu oskarżeń stracił funkcję sekretarza generalnego PO. W 2004 roku wystartował w wyborach do europarlamentu, jednak Platforma w jego okręgu - Warszawie - zanotowała dopiero trzeci wynik, mimo że wygrała wybory we wszystkich większych miastach.

Potem po oskarżeniach o to, że kupił 320 ha lasu za pieniądze, których pochodzenia nie mógł udowodnić, został wyrzucony z PO. Na polską scenę polityczną wrócił w 2009 roku zostając szefem Stronnictwa Demokratycznego. Jednak jak na razie partia nie istnieje w sondażach, a dawni działacze SD, z powodu oskarżeń wysuwanych pod adresem Piskorskiego, chcieli się go pozbyć. Choć formalnie nigdy mu niczego nie udowodniono.

Szansa zawsze jest

- Jest taka reguła przystosowania. Jeżeli zrobi pan w swojej działalności politycznej błąd, ale ten błąd nie stoi w dużej sprzeczności z pana wizerunkiem bądź kulturą, to zostanie to panu wybaczone - mówi Annusewicz.



Jak dowodzi Annusewicz, przykładem powrotu jest Jerzy Buzek, który co prawda nie był zamieszany w żadną aferę, ale jako premier był obwiniany za wszystkie skandale, które wybuchały za rządów AWS-u: np. afera z wprowadzeniem zakazu importu żelatyny, czy zabójstwo byłego szefa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki Jacka Dębskiego, który miał powiązania ze światem przestępczym. W 2001 Buzek i jego partia nie dostali się do Sejmu.

Jednak trzy lata później wystartował w eurowyborach i zdobył najwięcej głosów w kraju. Teraz piastuje funkcję przewodniczącego europarlamentu. Wyborcy postanowili mu wybaczyć. Może na to samo liczy Drzewiecki?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM