Rozmowa z Drzewieckim nie była "na offie". Kulisy słynnego wywiadu

Czy Mirosław Drzewiecki mija się z prawdą mówiąc, że jego słynny wywiad na Florydzie miał dotyczyć "wyłącznie golfa"? Tak wynika ze słów jednego z dwóch dziennikarzy, który rozmawiali z byłym ministrem sportu. - Rozmowa o polityce nie była na offie - zapewnia dziennikarz Tomasz Barański.
Od końca lutego, czyli od emisji wywiadu wyemitowanego w TVN24, minister Drzewiecki nie rozmawiał z mediami. Wczoraj, w wywiadzie dla TOK FM zapowiedział, że sprawa rozmowy na Florydzie znajdzie swój finał w sądzie. Twierdzi, że dziennikarz, który przeprowadzał wywiad prosił go wyłącznie o wypowiedź dla Polonii dotyczącą golfa. - Zgodziłem się, umówiliśmy się, że tylko o tym będziemy mówili i to będzie materiałem, który się pojawi - powiedział. - Dziennikarz nie dotrzymał słowa - podkreślał Drzewiecki.

Dziennikarz: Pan minister nie do końca ma rację

Skontaktowaliśmy się z dziennikarzem, który jest współautorem rozmowy wyemitowanej w TVN24 (to on zadawał pytania polityczne, po których padły słynne słowa o "dzikim kraju"). Tomasz Barański, redaktor naczelny miesięcznika "Tenis", na Florydzie był na turnieju "Polonia Open by Zywiec" (turnieje tenisowe i golfowe prowadzone były niemal równolegle). Jednak Barański twierdzi, że - wbrew temu, co mówi Drzewiecki - rozmowa wcale nie miała dotyczyć wyłącznie golfa. Zapewnia, że interesowała przede wszystkim reakcja b. ministra na sytuację polityczną w Polsce (do wywiadu doszło po zeznaniach Ryszarda Sobiesiaka przed sejmową komisją śledczą). - Tego dotyczyło już pierwsze pytanie - zapewniał nas Barański.







Zadaliśmy pytanie konkretne, merytoryczne

- Czy umawialiście się z ministrem, że rozmowa ma być tylko o golfie? Że rozmowa ma być autoryzowana - pytamy.

- Było nas dwóch. Ja nie słyszałem takich ustaleń. Podeszliśmy z włączoną kamerą My jesteśmy dziennikarzami, pan minister jest politykiem na wakacjach. Zadaliśmy pytanie konkretne, merytoryczne. Minister mógł powiedzieć: nie rozmawiam o polityce, bardzo panów przepraszam, jestem na wakacjach, wydam oświadczenie po powrocie do Polski. Nie słyszałem żadnych zastrzeżeń ze strony polityka, który np. nie chce rozmawiać. Kamera włączona, rozmawiamy... - relacjonował Barański.

Drzewiecki: wywiad miał być autoryzowany

27 lutego Drzewiecki wydał oświadczenie dotyczące wywiadu. - Wywiad miał być autoryzowany i nadany w lokalnej internetowej telewizji polonijnej (...) Na emisję wypowiedzi o mojej Matce nie wyraziłem zgody w ogóle, ale jak widać, nawet to nie zostało uszanowane - napisał b. minister. Wczoraj zapowiedział, że dziennikarze odpowiedzą za emisję wywiadu w sądzie. - Poda go pan do sądu? - dopytywała w TOK FM Janina Paradowska. - Tak - zapewnił Drzewiecki.

Dziennikarz: emisja wywiadu bez mojej zgody

- Jest to dla mnie zaskakująca informacja. Materiał powstawał w dwuosobowym zespole. Całe nagranie trafiło do TVN bez mojej wiedzy i zgody. Było nas dwóch. Materiał fizycznie miał w rękach operator kamery, który tym materiałem dysponował i bez mojej zgody zainteresował tym nagraniem TVN. Ja w tym przypadku niewiele zawiniłem - mówi Tomasz Barański.

Zapewnia też, że minister nie wspominał mu o 'wycięciu' słów o śmierci matki (w wywiadzie pada zdanie Drzewieckiego "Zabito mi matkę. Taka jest prawda").- Czy gdyby to od pana zależało 'puściłby' pan ten fragment o matce ministra? - pytamy.

- Chyba nie - mówi dziennikarz.

Barański nie wyklucza jednak, że Drzewiecki rozmawiał o losach wywiadu z dziennikarzem polonijnym, który nagrywał wywiad. - Nie mieć pewności, że do jakiś ustaleń między tym tzw. operatorem kamery a ministrem nie doszło. (...) Być może jeszcze doszło do jakiegoś kolejnego spotkania współautora wywiadu z byłym ministrem. Być może coś tam sobie doprecyzowali. Ja nic nie słyszałem - zapewnia Barański.

Czy minister prosił o autoryzację

Dziennikarz powtarzał, że Mirosław Drzewiecki nie prosił go o autoryzację rozmowy. - Nie słyszałem takich ustaleń. Autoryzacja wywiadu w Stanach Zjednoczonych nie istnieje. Poza tym trudno autoryzować materiał telewizyjny (...). Jesteśmy profesjonalistami: dziennikarz pyta polityka - to wszystko jest dość precyzyjne. Oczywiście dziennikarz może zadać trudne pytanie. Polityk może odpowiedzieć: przepraszam nie rozmawiam, jestem na wakacjach, wkraczacie panowie w moją prywatność. (...) Tutaj żadnego zastrzeżenia ze strony byłego ministra nie było.

- Czyli nie była to rozmowa offowa, jak mówi minister Drzewiecki? - dopytujemy

- Ten fragment, który w kontrowersyjny sposób trafił do TVN jest nagraniem ciągłym. Kamera była włączona. Żadnych offowych dogrywek nie było. Ja sobie nie przypominam, żeby było jakieś zastrzeżenie w czasie rozmowy typu: "panowie, wyłączamy kamerę. Powiem wam, ale na offie" - mówi Tomasz Barański.

"Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem"

Pod koniec lutego TVN24 wyemitowała wywiad z Drzewieckim, w którym były minister powiedział m.in. że gardzi polityką, a "Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem". Drzewiecki mówił wczoraj, że słowa o "dzikiej Polsce" padły w "offowej rozmowie". - Pewnie, że byłem rozżalony i w takiej offowej rozmowie nie byłem zachwycony sytuacją, w jakiej się znalazłem - tłumaczył w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM