Klich: Podanie się do dymisji oznaczałoby wzięcie na siebie odpowiedzialności za katastrofę

Mimo fali krytyki, dymisji nie będzie. - Podanie się do dymisji oznaczałoby wzięcie na siebie odpowiedzialności za tę katastrofę. I tak naprawdę bycie napiętnowanym na całe życie, że jest się odpowiedzialnym w sposób bezpośredni - powiedział w Poranku Radia TOK FM Bogdan Klich. Zapowiada dyskusję w sprawie przyszłości pułku odpowiedzialnego za loty vip-ów.


Na głowę ministra Bogdana Klicha spadła lawina krytyki. Eksperci i politycy domagają się dymisji Ale szef resortu obrony nie zamierza rezygnować z pracy. - W tej chwili podanie się do dymisji oznaczałoby wzięcie na siebie odpowiedzialności za tę katastrofę. I tak naprawdę bycie napiętnowanym na całe życie, że jest się odpowiedzialnym za to w sposób bezpośredni - powiedział w Poranku Radia TOK FM. Przypomniał też, że premier ma do niego zaufanie. - Minister obrony - tak jak każdy inny minister - jest do dyspozycji premiera. Premier może w każdej chwili podejmować stosowne decyzję odnośnie mnie i innych moich kolegów - dodał.



36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego do likwidacji?

MON zapowiedział szybkie decyzje w sprawie samolotów dla vipów. Na razie wiadomo, że dwa samoloty Embraer-175 zostaną wyczarterowane od LOT-u Za sterami samolotów zasiądą cywilne załogi. To stawia pod znakiem zapytania przyszłość 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego odpowiedzialnego za loty najważniejszych osób w Polsce. - W ciągu najbliższych kilku miesięcy będzie się musiała odbyć poważna dyskusja i będą musiały zostać podjęte ostateczne rozstrzygnięcia: albo pułk zostanie, albo zostanie przekształcony albo zostanie zlikwidowany - zapowiedział min. Bogdan Klich. - Na razie w ramach pozyskiwania samolotów dla vipów idziemy w kierunku rozwiązania, dla którego 36 pułk jest niepotrzebny - dodał.

Finalizowanie umowy z LOT-em w sprawie Embraerów ma potrwać maksymalnie kilkanaście dni.

DOSTĘP PREMIUM