Państwo traci, bo instytucje nie legalizują automatów

Instytucje wskazane przez Ministerstwo Finansów nie plombują automatów o niskich wygranych, a bez plomb nie mogą one legalnie funkcjonować. Dziennik Gazeta Prawna sprawdził placówki wskazane przez MF - wszystkie odmawiają plombowania.
Gazeta szacuje, że co najmniej 3 tys. automatów o niskich wygranych stoi w magazynach w oczekiwaniu na zaplombowanie. Każdy automat funkcjonuje na podstawie sześcioletniej koncesji, a założona plomba jest gwarancją, że pracuje zgodnie z ustawowymi wymogami.

Problem pojawia się, kiedy trzeba oddać maszynę do konserwacji - wtedy plomba zostaje zerwana, a jednostka badająca, jedna z wytypowanych przez MF, ma 30 dni na przebadanie i ponowne nałożenie pieczęci na automat. Kłopot w tym, że osiem sprawdzonych przez DGP jednostek badawczych, które są do tego uprawnione, odmawia nakładania plomb.

Brak plomb, czyli brak pieniędzy dla państwa

Dziennik Gazeta Prawna ocenia, że każdy ze wstrzymanych automatów mógłby przynieść fiskusowi nawet dwa tysiące złotych. Wiceminister finansów, Jacek Kapica, zapewnił jednak w korespondencji z przedstawicielami branży hazardowej, że "mając na względzie interes podmiotów działających na rynku gier, podjął działania zmierzające do zwiększenia liczby jednostek badających".

Szef Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, Stanisław Matuszewski, pytany przez gazetę o to, kiedy zaczęły się problemy, odpowiada: - Blokada nastąpiła po słynnej wypowiedzi premiera Tuska, który zapowiedział, że automaty muszą zniknąć z rynku.

Problem nie zniknie, dopóki instytucje wskazane przez MF nie zaczną nakładać plomb, ponieważ samo rozporządzenie w sprawie warunków urządzania gier i zakładów wzajemnych mówi jasno, że tylko one mają do tego prawo.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM