Pilotowi Tu-154 zabrakło 5 sekund do poderwania maszyny?

PRZEGLĄD PRASY. Odczytano zapis czarnej skrzynki prezydenckiego samolotu, który rozbił się nieopodal Smoleńska. Pilot Tu-154, gdy zorientował się, że jest za nisko, próbował poderwać maszynę. Do osięgnięcia pełnej mocy silników zabrakło mu ok. 5 sekund - podaje "Dziennik Gazeta Prawna".
Samolot, podchodząc do lądowania, leciał o 40 metrów za nisko, nie było awarii podzespołów samolotu i gdyby piloci mieli pięć sekund więcej, może udałoby się uniknąć katastrofy - pisze DGP. Chwilę przed katastrofą, silniki samolotu pracowały na 60 proc. swoich możliwości. Zabrakło pięciu sekund, czyli 400 metrów, by silniki pracowały ze znacznie większą mocą i by samolot wzbił się z fazy lądowania..

Zapisy nie dają jednak odpowiedzi na pytanie dlaczego piloci podjęli decyzję o lądowaniu w tak trudnych warunkach. Ten wątek bada prokuratura wojskowa. Badane są dodatkowo dwie sprawy: czemu BOR nie zabezpieczyło dwóch alternatywnych lotnisk: w Witebsku i Mińsku oraz czy odpowiedzialności nie ponosi MSZ, gdyż to właśnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno organizować kolumnę transportową dla pasażerów Tu-154M. Drugi wątek śledztwa zakłada błąd ze strony lotniska. Prokuratorzy nie wykluczają również, że to kontrolerzy z Siewiernego mogli błędnie podać odczyty wysokości i odległości samolotu od lotniska.

Szczegóły w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM