Wybory 2010. Olechowski: "Polska podzielona na dwa obozy strachu"

- Po katastrofie smoleńskiej sytuacja w Polsce zaczęła się ponownie polaryzować - mówił w Poranku Radia TOK FM Andrzej Olechowski, kandydat na prezydenta RP. - Jedni Polacy bardzo się przestraszyli powrotu PiS do władzy, drudzy umocnienia władzy PO - dodał.
Propozycja Andrzeja Olechowskiego mogła wydawać się atrakcyjna - prezydent, który nie reprezentuje żadnej partii, ale ma dystans, własny osąd różnych spraw w sposób dojrzały, z pewnym doświadczeniem podejmuje decyzje. - Dlaczego taka wizja nie przekonuje Polaków, trafił pan na zły czas? - pytała swojego gościa Janina Paradowska. - To widać po zainteresowaniu mną, które było znacznie wyższe do katastrofy smoleńskiej - odpowiadał Olechowski. - Dzisiaj są tak naprawdę dwa obozy strachu, skoro taka atmosfera buduje się w Polsce, to gdzie miejsce na gościa, który mówi, ze trzeba myśleć o wzroście gospodarczym, o dobrobycie.

- Dzisiaj mamy do czynienia z bardzo silnymi emocjami, a emocje przychodzą i odchodzą, mogą odejść bardzo gwałtownie - podkreślał poranny gość TOK FM. - Chodzi mi o to jak szybko mogą się zmienić notowania. Jeśli wierzyć dzisiejszym sondażom, to 90 proc. Polaków podjęło już decyzję - mówił Olechowski i przekonywał: - Znam naszych rodaków i wiem, że to jest niemożliwe. W związku z tym też bym nie uważał, że moja kandydatura jest zupełnie pozbawiona szans.

"Nie wycofuję się, robię swoje"



Od wczoraj w prasie pojawiają się informacje, że Andrzej Olechowski może się wycofać. - Nie rozumiem skąd te spekulacje, te przypuszczenia na podstawie sondaży są potwierdzane jakimiś przeciekami, które nie mogą być prawdziwe, więc jestem dość zdziwiony - zapewniał kandydat na prezydenta.

- Ja robię swoje, ponieważ uważam, że moje zadanie nie zostało wypełnione, ja powiedziałem, że będę chciał wnosić do tej debaty inne wątki - mówił Olechowski. - Mam nadzieję, że powolutku rozkręca się sprawa naszego dobrobytu, gospodarki, kandydaci zaczynają na ten temat rozmawiać, chociaż na początku wszyscy mówili, że to nie ma nic wspólnego z prezydentem - przekonywał gość TOK FM. - Ja mam jeszcze temat, który bym chciał, żeby trafił na agendę, to jest sprawa równego statusu kobiet i będę to przepychał.

Nie przesuwać wyborów

- Czy byłby pan za tym, żeby ze względu na powódź ogłosić stan nadzwyczajny i przesunąć wybory? - pytała Janina Paradowska. - Nie sądzę, tam są też terminy związane z czasem, w którym może być pełniony urząd prezydenta, są wątpliwości konstytucyjne - mówił Olechowski w TOK FM. - Jeśli ten stan klęski żywiołowej miałby być ogłoszony to pewnie wczoraj, przedwczoraj, dzisiaj sytuacja się poprawia, więc chyba nie będzie takiej potrzeby.





DOSTĘP PREMIUM